REKLAMA
Strona główna / Aktualności / Krosno / Ekologiczny dramat w krośnieńskiej Polance. Ponad dwustuletni ekosystem znika pod tonami odpadów

Ekologiczny dramat w krośnieńskiej Polance. Ponad dwustuletni ekosystem znika pod tonami odpadów

Ponad dwustuletni ekosystem znika pod tonami odpadów

Zdjęcie udostępnione przez mieszkańców, dostępne na profilu FB Staw Polanka

Katastrofalna sytuacja dotknęła dzielnicę Polanka w Krośnie, gdzie w rejonie ulicy Decowskiego oraz ulicy Popiełuszki niemal całkowicie wysechł zabytkowy staw. Ponad dwustuletni, niezwykle cenny zbiornik wodny wraz z otaczającymi go terenami wodno-błotnymi został drastycznie zdegradowany i jest obecnie zasypywany ziemią, gruzem oraz niebezpiecznymi odpadami, w tym jak twierdzą mieszkańcy – piaskiem zebranym z pozimowego utrzymania dróg. Choć w minionych latach ten tętniący życiem obszar był łatwiej dostępny, dziś z każdej strony otaczają go prywatne posesje i ogrodzenia, a jego tafla do niedawna była dobrze widoczna z lokalnej szkoły. Wraz z zanikiem wody zniszczeniu uległ unikalny ekosystem, będący siedliskiem rzadkich i chronionych gatunków zwierząt, które bezpowrotnie zniknęły z tego terenu.

Reklama
Reklama

Śmierć naturalnej oazy i głosy zaniepokojonych mieszkańców

Lokalna społeczność wskazuje, że destrukcja tego cennego przyrodniczo miejsca rozpoczęła się w 2022 roku, kiedy to odnotowano pierwsze sygnały o niszczeniu siedliska rzekotki drzewnej. Według relacji świadków, do wysychania zbiornika przyczyniła się prowadzona w sąsiedztwie działalność gospodarcza. Wykorzystywany na miejscu ciężki sprzęt oraz pracujące walce doprowadziły do zagęszczenia gruntu, co zablokowało naturalne cieki oraz dopływy wody zasilające cały okoliczny teren podmokły.

W miejscu, gdzie dawniej słychać było kumkanie żab, latały jerzyki i pojawiały się sarny, dziś zalegają hałdy śmieci, a miliardy żywych stworzeń straciły życie. Zniszczone zostało również stanowisko lęgowe błotniaka stawowego, a teren, który dotychczas chronił miasto przed negatywnymi zmianami klimatycznymi, zamienił się w pustynię pokrytą wysuszoną i martwą roślinnością. Tragiczny stan rzeczy wywołuje ogromne oburzenie lokalnej społeczności.

Reklama

Pod oknami zrobiono nam strefę przemysłową z odpadami – komentują mieszkańcy.

W niecce wysychającego zbiornika deponowane są różnorodne odpady poprodukcyjne i komunalne. Ludzie alarmują, że trafiają tam opony, piach, pojemniki, kineskopy, a także substancje skrajnie toksyczne, takie jak azbest, ołów oraz arsen. Cały proceder zniszczył dziedzictwo tworzone przez naturę przez setki lat, pozostawiając w zamian krajobraz głębokiej dewastacji.

Tak było kiedyś…

Zdjęcia udostępnione przez mieszkańców, dostępne na profilu FB Staw Polanka.

Toksyczny pył nad dzielnicą i zagrożenie dla zdrowia

Obecność gigantycznego składowiska generuje potężne zapylenie, które każdego poranka roznoszone jest przez podmuchy wiatru po całej okolicy, wprost na przydomowe ogrody i posesje. Na temat pochodzenia składowanego tam materiału oraz związanych z tym konsekwencji zdrowotnych szczegółowo wypowiadają się mieszkańcy, którzy relacjonują całą sprawę w mediach społecznościowych.

Na stawach za moim domem składowane są ogromne hałdy brudnego piachu i pyłów zebranych po zimowym utrzymaniu dróg. To nie jest zwykła ziemia ani naturalny materiał — to odpady pełne zanieczyszczeń drogowych: pyłu asfaltowego, sadzy, mikroplastiku z opon, soli, metali ciężkich i toksycznych drobin pochodzących z ruchu samochodowego – piszą mieszkańcy. Historię zasypywanego stawu opisują na swoim profilu Facebook Staw Polanka.

Skutki nawiewania tych zanieczyszczeń na tereny mieszkalne są odczuwalne w codziennym życiu. Kurz osadza się na oknach, elewacjach budynków, roślinności oraz pobliskich placach zabaw, uniemożliwiając otwieranie okien i normalne korzystanie z ogrodów. Powietrze w Polance stało się suche i drażniące.

Zdjęcia udostępnione przez mieszkańców, dostępne na profilu FB Staw Polanka.

Przy każdym silniejszym wietrze chmury szarego pyłu unoszą się nad okolicą i nawiewane są bezpośrednio na posesje mieszkańców Polanki w Krośnie. Kurz osiada na oknach, elewacjach, roślinach, placach zabaw i glebie. Nie można normalnie otworzyć okien ani spokojnie korzystać z ogrodów. Powietrze staje się suche, drażniące i ciężkie do oddychania. Najbardziej dramatyczne jest poczucie bezsilności — ludzie mieszkają we własnych domach, a jednocześnie mają wrażenie życia obok składowiska toksycznych odpadów. W miejscu, które powinno być bezpieczne i spokojne, pojawia się strach o zdrowie dzieci, osób starszych i wszystkich mieszkańców okolicy – dodają mieszkańcy Polanki.

ZOBACZ: Radni żądają wyjaśnień w sprawie zniszczonego stawu w Polance

Wdychanie zanieczyszczonego powietrza niesie za sobą poważne konsekwencje medyczne, na co zwracają uwagę osoby monitorujące sytuację. Drobiny pochodzące z hałd mogą negatywnie wpływać na ludzkie organizmy zarówno w perspektywie krótko-, jak i długoterminowej.

Takie pyły mogą powodować: przewlekłe podrażnienia dróg oddechowych, kaszel, duszności i zaostrzenie astmy, alergie oraz stany zapalne oczu i skóry, bóle głowy i uczucie chronicznego zmęczenia, zwiększone ryzyko chorób serca i układu krążenia, odkładanie się metali ciężkich i organizmie, długoterminowo nawet wzrost ryzyka chorób nowotworowych – komentują mieszkańcy.

Problem ten dotyka całą społeczność, jednak niektóre grupy wiekowe i chorobowe są wystawione na szczególne niebezpieczeństwo. Podkreśla się, że problemu nie wolno bagatelizować i sprowadzać wyłącznie do kwestii estetyki krajobrazu.

Najbardziej zagrożone są dzieci, ponieważ ich organizmy rozwijają się i wdychają więcej powietrza w stosunku do masy ciała. Zagrożeni są również seniorzy oraz osoby cierpiące na choroby płuc i serca. To nie jest wyłącznie problem estetyczny. To realne zagrożenie środowiskowe i zdrowotne dla wszystkich mieszkańców Polanki w Krośnie, którzy każdego dnia oddychają powietrzem zanieczyszczonym pyłem nawiewanym z tych hałd – piszą mieszkańcy.

Niewidzialne niebezpieczeństwo – sprawa włókna szklanego

Oprócz toksycznych pyłów drogowych, w otoczeniu wyschniętego stawu zaczęło pojawiać się włókno szklane. Odpad ten z wyglądu przypomina kłębki zwierzęcej sierści, przez co ptaki mylą go z naturalnym budulcem i wykorzystują do wijenia gniazd, przyczyniając się do jego dalszego rozprzestrzeniania.

Włókno to składa się z mikroskopijnych igiełek, które łatwo wbijają się w naskórek, wywołując silny świąd, zaczerwienienie oraz wysypkę, a w przypadku kontaktu z oczami mogą doprowadzić do uszkodzenia spojówek. Wdychanie tego materiału skutkuje podrażnieniem dróg oddechowych. Sytuacja stała się szczególnie groźna, ponieważ substancja ta dotarła już w miejsca publiczne, z których korzystają najmłodsi.

W kierunku szkoły, przedszkolaka blisko są place zabaw i jeszcze włókno szklane, które roznoszą ptaki. Początkiem kwietnia 2026 na placu zabaw niedaleko Delikatesów Centrum w Polance dzieci dotykały gołymi rękami włókno szklane, podawały je sobie gołymi rękami, zastanawiały się co to jest. Byłam tam i widziałam to – piszą mieszkańcy.

Dorośli apelują o bezwzględny zakaz dotykania tego materiału gołymi rękami i proszą o przekazanie tego ostrzeżenia dzieciom.

Reakcja władz i postulaty dotyczące kontroli terenu

Wobec zaistniałego dramatu ekologicznego i apeli mieszkańców, podjęte zostały pierwsze kroki o charakterze formalnym. Sprawą skażenia środowiska i zniszczenia chronionych siedlisk zainteresowali się radni miejscy z tego okręgu, wśród których wymienić można Tomasza Solińskiego, Wojciecha Byczyńskiego oraz Sławomira Bębna. Do działań włączył się również Urząd Miasta Krosna, od którego oczekiwana jest obecnie oficjalna odpowiedź pisemna w tej sprawie.

Mieszkańcy kategorycznie domagają się ratowania zdegradowanego obszaru poprzez przeprowadzenie pełnej rewitalizacji stawu oraz odtworzenie zablokowanego dopływu wody. Aby jednak było to możliwe, konieczne jest uprzednie, rzetelne zweryfikowanie tego, co dokładnie trafiło na ten teren.

W opinii wielu mieszkańców sytuacja wymaga dokładnego wyjaśnienia przez odpowiednie służby i instytucje, zwłaszcza w kontekście możliwego wykorzystywania terenów stawu do nielegalnego deponowania odpadów lub materiałów niewiadomego pochodzenia. Dlatego konieczne są: odwierty gruntu, badania laboratoryjne, kontrola dokumentacji transportowej, zabezpieczenie monitoringu, ustalenie rodzaju zdeponowanych materiałów. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, co zostało nawiezione na teren dawnego stawu i czy nie doszło do trwałego skażenia środowiska oraz zniszczenia chronionych siedlisk przyrodniczych – mówi mieszkańcy.

19 i 20 maja do prezydenta Krosna wpłynęły dwie interpelacje w sprawie prowadzonej działalności na stawie w dzielnicy Polanka. Dokumenty wystosowali radni: Tomasz Soliński, Tomasz Józefowicz oraz Wojciech Buczyński. Do tematu powrócimy.

Reklama
Reklama
Tagi:

Jeden komentarz

  • W rozumieniu ustawy prawo ochrony środowiska to jest świadome spowodowane katastrofy ekologicznej. To jest robota dla prokuratury.
    Aż się wierzyc nie chce że Miasto płaci za oczyszczanie ulic bez konieczności wykazania legalnego zagospodarowania piasku/zmiotek..
    Okolicznym mieszkańcom radzę przastać korzystać ze studni nawet do polewania ogródka.

REKLAMA