REKLAMA
Strona główna / Aktualności / Na sygnale / Narkotykowe „urwanie filmu”: Prawie nagi w aucie i włamanie po ubrania

Narkotykowe „urwanie filmu”: Prawie nagi w aucie i włamanie po ubrania

zdjęcie ilustracyjne

zdjęcie ilustracyjne

Z PODKARPACIA:

Reklama

Zażywanie substancji psychoaktywnych to zawsze igranie z ogniem, o czym boleśnie przekonała się dwójka znajomych z okolic Rzeszowa. To, co miało być prawdopodobnie chwilą odurzenia, szybko zamieniło się w dramatyczną i kuriozalną walkę o przetrwanie. Skutki ich decyzji mogły być tragiczne, a skończyły się interwencją służb ratunkowych, szpitalem oraz zarzutami karnymi. Cała historia pokazuje, jak szybko człowiek może stracić kontakt z rzeczywistością i kontrolę nad własnym ciałem.

Na prywatnej posesji…

Wszystko zaczęło się w niedzielny wieczór, 1 lutego, gdy policja otrzymała niepokojące zgłoszenie o tajemniczym samochodzie blokującym wjazd do jednej z posesji na terenie miasta Rzeszów. Według relacji świadków, auto stało tam od kilku godzin, a kierowca zachowywał się w sposób całkowicie niezrozumiały. Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, ich oczom ukazał się przerażający widok. Wewnątrz fiata siedział 31-letni mężczyzna, który był ubrany jedynie w bieliznę. Skrajnie wychłodzony organizm reagował silnymi dreszczami, a kontakt z poszkodowanym był niemal niemożliwy.

Reklama

Choć badanie alkomatem nie wykazało obecności alkoholu, irracjonalne zachowanie mężczyzny jasno wskazywało na inne przyczyny. Jak się później okazało, kilka godzin wcześniej wraz z 30-letnią koleżanką zażyli w samochodzie środki psychoaktywne. Od tego momentu mężczyzna doświadczył całkowitej utraty orientacji – nie potrafił wyjaśnić, dlaczego jest rozebrany, jak znalazł się na obcej posesji, ani co stało się z jego towarzyszką. Z powodu ciężkiego stanu fizycznego, został on niezwłocznie przetransportowany karetką do szpitala.

Włamanie pod wpływem impulsu

Podczas gdy 31-latek walczył z hipotermią, policjanci rozpoczęli intensywne poszukiwania jego znajomej, której zaginięcie zdążyli już zgłosić bliscy. Funkcjonariusze krok po kroku odtworzyli jej drogę po opuszczeniu pojazdu. Przed północą udało się ją odnaleźć kilka ulic dalej, jednak okoliczności jej zatrzymania były równie zaskakujące. Kobieta miała na sobie odzież, która do niej nie należała.

Śledztwo wykazało, że odurzona 30-latka weszła do jednego z pobliskich domów, wykorzystując chwilową nieuwagę domowników. Z wnętrza zabrała buty, ubrania wierzchnie oraz inne drobne przedmioty, których wartość oszacowano na około tysiąc złotych. W momencie ujęcia przez mundurowych, miała na sobie skradzione rzeczy. Podobnie jak jej kolega, nie była w stanie racjonalnie wytłumaczyć swoich czynów.

Poważne konsekwencje "zabawy"

Choć oboje ostatecznie wrócili do domów po otrzymaniu pomocy medycznej, to nie koniec ich problemów. 30-latka musi liczyć się z zarzutem kradzieży, za co grozi odpowiedzialność karna. Policja nadal prowadzi czynności wyjaśniające, starając się ustalić, kto w krytycznym czasie prowadził samochód i czy kierowca znajdował się wtedy pod wpływem narkotyków. Ta historia stanowi brutalne przypomnienie, że substancje psychoaktywne nie tylko niszczą zdrowie, ale mogą całkowicie wyłączyć instynkt samozachowawczy, prowadząc do sytuacji zagrażających życiu.

Reklama
REKLAMA