Mimo że od zakończenia globalnych konfliktów minęło już wiele dziesięcioleci, podkarpackie lasy i pola wciąż skrywają groźne militarne sekrety z czasów pierwszej oraz drugiej wojny światowej. Niebezpieczne pozostałości po działaniach wojennych są regularnie odkrywane w różnych częściach regionu, stając się udziałem pasjonatów historii, robotników budowlanych realizujących codzienne zadania, a także turystów, którzy decydują się na opuszczenie wyznaczonych szlaków w Bieszczadach.
Ostatnie tygodnie przyniosły serię takich odkryć w kilku powiatach województwa podkarpackiego, co zmusiło do działania policyjnych pirotechników oraz wojskowe patrole saperskie.
Przypadkowe odkrycia podczas prac ziemnych
Pod koniec kwietnia dyżurny jednostki policji w Ropczycach otrzymał zgłoszenie z miejscowości Ocieka w gminie Ostrów, gdzie natrafiono na obiekt przypominający militarną pamiątkę. Wezwani na miejsce mundurowi z Ropczyc potwierdzili te przypuszczenia.

Pod ziemią spoczywał pocisk artyleryjski, prawdopodobnie pamiętający czasy drugiej wojny światowej. Teren został niezwłocznie zabezpieczony i sprawdzony przez wezwany na miejsce patrol saperski, który bezpiecznie podjął zagrożenie.

Do niemal bliźniaczego, choć znacznie bardziej niebezpiecznego zdarzenia doszło w zbliżonym czasie w samym Ostrowie. Czterdziestosześcioletni mężczyzna, który przy użyciu minikoparki wykonywał na działce rolnej wykop pod instalację kablową, nagle dostrzegł w ziemi mocno skorodowany przedmiot. O swoim odkryciu powiadomił dyżurnego komendy w Jarosławiu, a na miejsce przybyli funkcjonariusze z komisariatu w Radymnie.

Operator maszyny miał ogromne szczęście, ponieważ wykopał pocisk odłamkowo-burzący o długości trzydziestu czterech centymetrów i średnicy ośmiu i pół centymetra. Do czasu przyjazdu żołnierzy z dwudziestego pierwszego Batalionu Dowodzenia w Rzeszowie, policyjna tarcza ochronna zabezpieczała to miejsce przed dostępem osób postronnych.
Seria zgłoszeń w powiecie jarosławskim i przeworskim
Kolejny dzień intensywnych działań służb mundurowych miał miejsce dwudziestego pierwszego kwietnia, kiedy to na terenie powiatu jarosławskiego w ciągu jednej doby ujawniono dwa kolejne niewybuchy.

W miejscowości Makowiska pracownik piaskowni zajmujący się wydobywaniem kruszywa dostrzegł w masie ziemi metalowy obiekt. Podobnego odkrycia dokonał mieszkaniec Zapałowa, który zauważył pocisk w nasypie ziemnym zlokalizowanym bezpośrednio za swoim domem mieszkalnym.

Dzielnicowi z Jarosławia oraz Wiązownicy zabezpieczyli obie lokalizacje, natomiast policyjny ekspert z zakresu pirotechniki zidentyfikował znaleziska jako piętnastocentymetrowy skorodowany pocisk artyleryjski w Makowisku oraz pocisk przeciwpancerny PAK o kalibrze pięciu centymetrów w Zapałowie. Obie niebezpieczne pamiątki zostały ostatecznie usunięte przez rzeszowskich saperów.
Militarne pozostałości dały o sobie znać również ósmego maja w powiecie przeworskim. W miejscowości Mirocin, podczas rutynowych robót ziemnych, operator koparki natrafił na niebezpieczne przedmioty ukryte w gruncie.

Po potwierdzeniu zgłoszenia przez policjantów, funkcjonariusz z grupy rozpoznania minersko-pirotechnicznego sklasyfikował znalezisko jako pociski do armatki przeciwpancernej pochodzące z okresu drugiej wojny światowej.

Podobnie jak w poprzednich przypadkach, finał akcji należał do żołnierzy z dwudziestego pierwszego Batalionu Wojska Polskiego w Rzeszowie, którzy wywieźli amunicję na poligon w celu jej likwidacji.
Eksplozja kontrolowana na bieszczadzkim szlaku
Niezwykle groźna sytuacja rozegrała się również w trakcie majowego weekendu na terenie Bieszczadów. Turysta wędrujący w rejonie Rabiej Skały zboczył z granicznego szlaku i wszedł w głąb lasu, gdzie zauważył potężny niewybuch.

Wezwani na miejsce policjanci z Baligrodu oraz specjaliści od wojskowej logistyki zidentyfikowali obiekt jako granat moździerzowy kalibru sto dwadzieścia milimetrów. Eksperci jednoznacznie ocenili, że pocisk ten, mimo upływu wielu dekad i widocznej korozji, wciąż zachował pełną sprawność bojową i stwarzał realne ryzyko samoistnej eksplozji.

Ze względu na to, że transport tak niestabilnego ładunku był zbyt ryzykowny, zapadła decyzja o jego neutralizacji bezpośrednio w miejscu odnalezienia, w czym mundurowi z Baligrodu aktywnie pomogli wojskowym saperom.
Służby apelują o rozsądek i ostrożność
Wszystkie te wydarzenia pokazują, że ziemia wciąż rodzi niebezpieczne pamiątki sprzed lat, które pomimo upływu czasu oraz postępującej korozji nie utraciły swojej niszczycielskiej siły.
Służby mundurowe nieustannie apelują do mieszkańców oraz turystów o zachowanie szczególnych środków ostrożności w przypadku natrafienia na tego typu obiekty. Pod żadnym pozorem nie wolno takich przedmiotów dotykać, odkopywać, przenosić, rzucać nimi czy w jakikolwiek sposób przy nich manipulować.
W sytuacji niefortunnego znaleziska należy natychmiast oddalić się na bezpieczną odległość, w miarę możliwości wyraźnie oznaczyć to miejsce na przykład za pomocą gałęzi lub taśmy bez zbędnego zbliżania się, a następnie niezwłocznie zaalarmować policję, podając precyzyjną lokalizację niebezpiecznego punktu.































