REKLAMA
Strona główna / Aktualności / Na sygnale / Niebezpieczny incydent na Jeziorze Solińskim. Wywrotka żaglówki w rejonie Wyspy Zajęczej

Niebezpieczny incydent na Jeziorze Solińskim. Wywrotka żaglówki w rejonie Wyspy Zajęczej

Niebezpieczny incydent na Jeziorze Solińskim. Wywrotka żaglówki w rejonie Wyspy Zajęczej

Fot. Bieszczadzkie WOPR

W sobotnie popołudnie, 30 maja po godzinie 15:00, na wodach w okolicach Wyspy Zajęczej doszło do groźnego wypadku z udziałem jednostki pływającej. Wywróciła się tam żaglówka, na której pokładzie w momencie zdarzenia znajdowało się pięć osób. Na miejsce natychmiast skierowano liczne służby ratunkowe, które rozpoczęły skoordynowaną akcję ratunkową.

Reklama
Reklama

Błyskawiczna mobilizacja służb

Skala zdarzenia wymagała zaangażowania wielu formacji ratowniczych, które natychmiast zjawiły się w rejonie wypadku. W działania zaangażowano funkcjonariuszy Policji, zastępy Państwowej Straży Pożarnej z Leska oraz druhów z Ochotniczej Straży Pożarnej w Polańczyku. W gotowości czekały również zespoły medyczne z Bieszczadzkiego Pogotowia Ratunkowego, a także załoga Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Mimo bardzo poważnie wyglądającej sytuacji, wszyscy uczestnicy zdarzenia mieli ogromnie dużo szczęścia. Po ewakuacji poszkodowanych i przeprowadzeniu niezbędnych badań okazało się, że żadna z pięciu osób nie odniosła obrażeń i nikt nie wymagał specjalistycznej pomocy medycznej.

Reklama

Wielogodzinna akcja techniczna na wodzie

Choć ludzie byli już bezpieczni, na miejscu wypadku wciąż pozostawał zatopiony sprzęt. Ratownicy Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego musieli podjąć skomplikowane działania techniczne, które trwały aż do późnych godzin wieczornych. Uszkodzoną żaglówkę należało najpierw bezpiecznie postawić na wodzie, co wymagało dużej precyzji. Następnie jednostka została odholowana do brzegu, gdzie ratownicy przystąpili do całkowitego wypompowania z niej wody.

Społeczna warta bieszczadzkich ratowników

Opisywana sytuacja pokazała, jak kluczowa jest stała obecność ratowników na bieszczadzkich akwenach. Choć do końca czerwca w Bazie Centralnej Bieszczadzkiego WOPR w Polańczyku dyżury są pełnione w formie społecznej, to profesjonalizm i szybkość reakcji nie ustępują standardowym procedurom.

Sobotnia akcja udowodniła, że ratownicy są stale obecni na wodzie i zachowują pełną gotowość do niesienia pomocy, niezależnie od panującej pory roku czy formalnego charakteru pełnionej służby.

Reklama
Reklama
Tagi:
REKLAMA