Krośnieńska „kociarnia”, prowadzona przez lokalny inspektorat OTOZ Animals przy ul. Kopernika, oficjalnie zyskuje status schroniska dla zwierząt. Decyzja ta wynika z konieczności dostosowania placówki do nowych przepisów prawnych, których celem jest eliminacja patologii w nieuregulowanych dotąd „przytuliskach”. Choć miejsce to od lat stanowi fundament miejskiego programu walki z bezdomnością zwierząt, teraz formalnie potwierdzono, że spełnia ono rygorystyczne normy sanitarne i bytowe.
Pół metra od ideału
Zmiana statusu prawnego dla osób zaangażowanych w działanie placówki nie jest rewolucją, a raczej formalnym potwierdzeniem standardów, które wypracowano tu przez lata. Jak przyznaje Katarzyna Ginalska, szefowa krośnieńskich „Animalsów” i wieloletnia wolontariuszka, placówka była niemal w pełni przygotowana na nowe wymagania.
– Mieliśmy już wszystko: obowiązkowy zapas karmy, ozonator i lampę UV do odkażania pomieszczeń – wylicza Ginalska.
Co ciekawe, najbardziej zaskakującym elementem drobiazgowej kontroli okazał się… brak odpowiedniej liczby legowisk. Choć wydawało się, że posłań jest pod dostatkiem, skrupulatne wyliczenia wykazały deficyt zaledwie pół metra kwadratowego powierzchni do spania w stosunku do liczby podopiecznych. Brak ten został natychmiast uzupełniony, co ostatecznie przypieczętowało nowy status miejsca.
Wolontariat sercem placówki
Mimo oficjalnej nazwy „schronisko miejskie”, „kociarnia” pozostaje organizmem napędzanym pasją ludzi, a nie etatami. W obiekcie nikt nie jest zatrudniony – cała opieka spoczywa na barkach wolontariuszy. Ich praca wykracza daleko poza karmienie i sprzątanie kuwet.
Kluczowym zadaniem jest socjalizacja. Wiele kotów trafia na ul. Kopernika w stanie głębokiego wycofania lub po traumatycznych przejściach z ludźmi. Wolontariusze poświęcają godziny na zabawę i budowanie ponownego zaufania u zwierząt. Efekty tych działań są imponujące – tylko w ubiegłym roku OTOZ Animals udało się znaleźć nowe domy dla 128 kotów.
Wewnątrz placówki ściśle przestrzega się zasad izolacji: osobniki dorosłe i wysterylizowane nie mają kontaktu z młodymi lub nowo przybyłymi zwierzętami, co minimalizuje ryzyko szerzenia się chorób. W niektórych aspektach, jak choćby w dostępności kuwet, krośnieński azyl wręcz przewyższa obowiązujące normy.
Finansowanie i współpraca z miastem
Model funkcjonowania schroniska opiera się na współpracy z samorządem. Miasto Krosno udostępnia budynek, opłaca media i przekazuje dotację w ramach konkursu ofert. Środki te nie pokrywają jednak wszystkich potrzeb, dlatego „Animalsi” posiłkują się darowiznami oraz odpisami 1,5% podatku.
Istotnym elementem systemu jest opieka weterynaryjna. Gmina Krosno współpracuje z lecznicą „Pirania” w Potoku, która jako jedna z nielicznych spełnia wysokie wymagania techniczne postawione w przetargu. W przeciwieństwie do wielu innych gmin, Krosno nie kieruje się wyłącznie najniższą ceną.
– Wymagania stawiane w zakresie jakości usług weterynaryjnych, podejmowanie starań, by zwierzęta ratować, a nie tylko poddawać eutanazji, to dodatkowy koszt – zauważają przedstawiciele Fundacji Pasjonauci, która monitoruje ochronę zwierząt w regionie.
Wysokie oceny dla Krosna wynikają m.in. z zapisu o obowiązkowym posiadaniu przez współpracującą lecznicę aparatury RTG i USG, co pozwala na skuteczną pomoc zwierzętom powypadkowym.
Apel do właścicieli
Katarzyna Ginalska przypomina również o ważnej kwestii: jeśli zaginął nam pupil, krośnieńska „kociarnia” oraz lecznica „Pirania” to pierwsze miejsca, z którymi należy się skontaktować. Często zdarza się, że właściciele szukają zwierząt dopiero po wielu tygodniach, podczas gdy ich zguby czekają na odbiór od pierwszego dnia po znalezieniu. Informacje o nowych podopiecznych regularnie pojawiają się na stronach internetowych obu placówek.































