PODKARPACIE: Mieszkanka powiatu tarnobrzeskiego uwierzyła w historię miłosną, którą przez wiele miesięcy budował w internecie mężczyzna podający się za sierżanta armii USA stacjonującego w Ukrainie. Gdy rzekomy żołnierz zaczął mieć „poważne kłopoty” w Brazylii, kobieta wysłała mu wszystkie oszczędności i zaciągnęła pożyczki. W efekcie straciła ponad 140 tysięcy złotych.
Jak rozpoczęła się znajomość
Jesienią 2024 roku 60-letnia kobieta nawiązała kontakt przez jeden z portali internetowych z mężczyzną, który przedstawił się jako amerykański sierżant z Houston w Teksasie. Twierdził, że jest wdowcem i aktualnie pełni służbę w bazie wojskowej na terenie Ukrainy. Korespondencja odbywała się wyłącznie w języku polskim – mężczyzna interesował się życiem kobiety, jej codziennymi sprawami i problemami, dzięki czemu szybko zdobył jej zaufanie.
Na początku prośby dotyczyły drobnych kwot. Oszust tłumaczył, że w strefie działań wojennych nie ma dostępu do normalnego zaopatrzenia i potrzebuje pieniędzy na żywność. Kobieta zaczęła kupować i wysyłać mu elektroniczne bony upominkowe o wartości 200 i 500 zł.
Eskalacja wyłudzeń
Pod koniec lipca 2025 roku ton wiadomości się zmienił. Mężczyzna poinformował, że przygotowuje dokumenty emerytalne i pilnie potrzebuje większej sumy. 60-latka wykonała wtedy pierwszy przelew bankowy – 14 tys. zł, a wkrótce potem dwa kolejne po 20 tys. zł każdy.
Kilka dni później pojawiła się kolejna dramatyczna historia: rzekomy żołnierz miał znajdować się na lotnisku w Brazylii, gdzie stracił wszystkie dokumenty i trafił do ośrodka migracyjnego. Aby „wrócić do domu”, ponownie poprosił o pomoc finansową. Kobieta przekazała mu resztę swoich oszczędności, a kiedy tych zabrakło – zaciągnęła kredyty i pożyczki w parabankach.
Schemat działania oszustów
Sprawa zgłoszona tarnobrzeskiej policji jest klasycznym przykładem oszustwa „na amerykańskiego żołnierza” (tzw. military romance scam). Oszuści stosują niemal identyczny scenariusz:
- unikają rozmów głosowych i wideorozmów, ograniczając się do pisania na komunikatorach,
- niejasno opisują miejsce swojego pobytu, by nie dać się zweryfikować,
- ich profile w mediach społecznościowych są puste lub zawierają jedynie kilka zdjęć w mundurze, bez informacji osobistych i znajomych,
- stopniowo budują emocjonalną więź, a potem wymyślają coraz poważniejsze „kryzysy” wymagające pilnej pomocy finansowej”.
Policja apeluje o zachowanie szczególnej ostrożności przy internetowych znajomościach, zwłaszcza gdy nowa osoba szybko zaczyna prosić o pieniądze. Warto zawsze skonsultować taką relację z rodziną lub bliskimi i nigdy nie przekazywać środków nieznajomym, nawet jeśli ich historia brzmi bardzo wiarygodnie.































