REKLAMA
Strona główna / Aktualności / Krosno / Przyszłość fotoradarów w Krośnie. Czy „straszaki” na DK28 w końcu znikną?

Przyszłość fotoradarów w Krośnie. Czy „straszaki” na DK28 w końcu znikną?

Nieczynny fotoradar przy ul. Składowej na DK28.

Nieczynny fotoradar przy ul. Składowej na DK28. Fot. KrosnoCity.pl

Radny Gabriel Zajdel w interpelacji do prezydenta Krosna podjął temat martwych fotoradarów na skrzyżowaniu ulicy Podkarpackiej z ulicami Składową i Czajkowskiego. Urządzenia, które od 2016 roku pozostają nieaktywne i owinięte czarną folią, stały się symbolem prawnych i finansowych zatorów na linii samorząd – administracja rządowa. W odpowiedzi prezydent Piotr Przytocki ujawnił szczegóły dotyczące losu wszystkich miejskich masztów, w tym tych zdemontowanych przed laty ze skrzyżowania z ul. Zręcińską.

Rozdzielone losy miejskich fotoradarów

Warto przypomnieć, że przed zmianą przepisów w 2016 roku, która odebrała strażom miejskim prawo do kontroli fotoradarowej, Krosno dysponowało systemem składającym się z czterech masztów TraffiTower 2.0 oraz dwóch jednostek pomiarowych Traffistar SR 520.

Losy tych urządzeń potoczyły się dwutorowo:

  • Skrzyżowanie Podkarpacka / Pużaka / Zręcińska: Tutaj dwa maszty zostały całkowicie zdemontowane już w grudniu 2015 roku. Obecnie są one składowane na terenie należącym do Gminy Krosno.
  • Skrzyżowanie Podkarpacka / Czajkowskiego / Składową: Na tym odcinku maszty pozostały w pasie drogowym, choć od blisko dekady są wyłączone z eksploatacji. Same „serca” systemu, czyli urządzenia rejestrujące, zostały wyjęte i są bezpiecznie przechowywane w budynku Urzędu Miasta.

Pat technologiczny i finansowy

Prezydent Przytocki wyjaśnił, że choć miasto uważa urządzenia za posiadające wartość użytkową, ich ponowne uruchomienie jest skomplikowane. Systemy straciły ważność decyzji „Zatwierdzenia typu” wydawanej przez Główny Urząd Miar w 2020 roku, a ich stan techniczny po latach bezczynności jest trudny do jednoznacznej oceny.

Kluczową barierą okazały się koszty. Aby przekazać sprzęt do systemu CANARD (zarządzanego przez GITD), miasto musiałoby zainwestować około 70 000 zł brutto. Kwota ta obejmowałaby m.in. nowe oprogramowanie integrujące, legalizację laboratoryjną oraz sprawdzenie pętli indukcyjnych w asfalcie. Co istotne, GITD odmawia finansowania tych prac, a miasto nie otrzymało dotąd odpowiedzi z Ministerstwa Infrastruktury na wniosek o zmianę przepisów, które pozwoliłyby samorządom przekazywać taki sprzęt bez obciążania lokalnych budżetów.

Bezpieczeństwo bez fotoradarów?

W odpowiedzi na pytania o bezpieczeństwo ruchu, prezydent podkreślił, że skrzyżowanie na DK28 nie jest pozostawione bez nadzoru. Funkcjonują tam następujące rozwiązania:

  • System SCATS: Inteligentne sterowanie sygnalizacją świetlną, które dopasowuje cykle świateł do natężenia ruchu.
  • Monitoring wizyjny: Kamera typu „rybie oko” pozwala na bieżącą obserwację tarczy skrzyżowania.
  • Bieżące utrzymanie: Oznakowanie poziome i pionowe jest sukcesywnie kontrolowane i odnawiane.

Co ciekawe, z analiz przygotowywanych corocznie przez Policję nie wynika, by skrzyżowanie z ul. Składową było miejscem o „ponadprzeciętnym poziomie zagrożenia”. Policyjne statystyki wskazują, że bardziej kolizyjne w ostatnich latach było skrzyżowanie z ul. Pużaka i Zręcińską, gdzie od 2019 do połowy 2022 roku doszło do 21 zdarzeń.

Koszty utrzymania i scenariusz końcowy

Radny Zajdel pytał również o koszty, jakie miasto ponosi w związku z istnieniem martwej infrastruktury. Prezydent uspokaja: Gmina nie płaci za utrzymanie nieczynnych masztów. Są one odłączone od prądu, a składowanie zdemontowanych elementów odbywa się na własnym terenie.

Rok 2026 ma być jednak czasem ostatecznych decyzji. Miasto zapowiedziało kolejną turę rozmów z Inspekcją Transportu Drogowego. Jeśli nie uda się wypracować kompromisu w sprawie przejęcia urządzeń przez państwo, prezydent zapowiedział radykalny krok: pozostałe dwa maszty przy ul. Składowej zostaną zdemontowane, kończąc tym samym wieloletni okres niepewności co do ich funkcji.

REKLAMA