Wokół remontu zapory wodnej Besku w Sieniawie narosło w ostatnim czasie wiele nieścisłości. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Rzeszowie postanowił odnieść się do medialnych doniesień, wyjaśniając przyczyny przedłużających się utrudnień oraz faktyczny stan techniczny konstrukcji.
Nieprzewidziane trudności na koronie zapory
Inwestycja, na którą w 2025 roku zabezpieczono 7 milionów złotych, prowadzona jest we współpracy z Podkarpackim Zarządem Dróg Wojewódzkich. Choć prace ruszyły zgodnie z planem, etap rozbiórki nawierzchni drogi i chodnika ujawnił poważny problem. Specjalistyczne ekspertyzy wykazały, że betonowy wspornik podtrzymujący drogę wojewódzką jest w znacznie gorszym stanie, niż zakładano w pierwotnej dokumentacji.

Z uwagi na konieczność zapewnienia trwałości nowych warstw betonu, dodatkowe prace naprawcze muszą zostać przeprowadzone w odpowiednich warunkach pogodowych. Decyzją Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego, ze względów bezpieczeństwa, korona zapory musi pozostać wyłączona z ruchu do czasu zakończenia tych nadprogramowych robót.
Funkcje hydrotechniczne są niezagrożone
Kluczową informacją dla mieszkańców jest fakt, że usterki techniczne dotyczące wspornika drogowego nie mają żadnego wpływu na stabilność samej zapory. Jako obiekt hydrotechniczny, tama w Besku pozostaje w pełni sprawna.
Potwierdził to szczegółowy przegląd techniczny przeprowadzony w listopadzie 2025 roku przy udziale specjalistów z IMiGW. Eksperci orzekli, że zapora jest całkowicie przygotowana do pracy w sezonie zimowym i może być eksploatowana bez żadnych ograniczeń w zakresie ochrony przeciwpowodziowej.
Plany na rok 2026
Wody Polskie zapewniły już finansowanie na dokończenie inwestycji w 2026 roku. Obecnie, we współpracy z drogowcami, trwa przygotowywanie nowej dokumentacji projektowej dla dodatkowego zakresu prac.
Chociaż większość robót konstrukcyjnych przewidzianych na 2025 rok została wykonana, a plac budowy zabezpieczono przed mrozem, kierowcy muszą uzbroić się w cierpliwość. Niespodziewana awaria elementu drogowego wymusiła bowiem wydłużenie czasu zamknięcia trasy przebiegającej przez zaporę.































