Mieszkańcy bloków przy ulicy Lelewela 18, 20, 22, 24 i 26 w Krośnie od lat zmagają się z deficytem miejsc postojowych, jednak ostatnie decyzje urzędników przelały czarę goryczy. Znana od dawna organizacja ruchu, która pozwalała na parkowanie prostopadłe (znak T-30B), została nagle zastąpiona parkowaniem równoległym (znak T-30A). Efekt? Z 25 dostępnych wcześniej miejsc pozostało zaledwie 10. Ta drastyczna redukcja wywołała lawinę protestów, petycji i wzajemnych oskarżeń, stawiając bezpieczeństwo drogowe w opozycji do codziennych potrzeb lokatorów.

Bezpieczeństwo czy wygoda? Argumenty magistratu
Urząd Miasta Krosna tłumaczy swoją decyzję przede wszystkim troską o bezpieczeństwo. Według Wydziału Drogownictwa, dotychczasowy sposób parkowania powodował realne zagrożenia. Samochody parkujące prostopadle, zwłaszcza te z hakami holowniczymi lub o większych gabarytach, miały wystawać na jezdnię, drastycznie zwężając pas ruchu i ograniczając widoczność. W obliczu rosnącego natężenia ruchu na ul. Lelewela, zarządca drogi uznał, że dotychczasowy model jest nie do utrzymania.

Dodatkowym, niezwykle istotnym czynnikiem, okazały się skargi właścicieli sąsiednich posesji. Kierowcy, próbując zmieścić się na wyznaczonych miejscach, mieli wielokrotnie uszkadzać ogrodzenia prywatnych nieruchomości. Urzędnicy podkreślają przy tym stanowczo, że ich priorytetem jest płynność i bezpieczeństwo ruchu, a nie zabezpieczanie potrzeb parkingowych mieszkańców.

Choć parkowanie prostopadłe było wcześniej dopuszczone i zaopiniowane pozytywnie przez policję, miasto zaznacza, że miało ono charakter jedynie tymczasowy – do czasu, aż Krośnieńska Spółdzielnia Mieszkaniowa (KSM) wybuduje własną infrastrukturę dla lokatorów.

"Zaszczuci" przez znaki. Głos mieszkańców
Zupełnie inaczej sytuację widzą osoby, które codziennie po godzinie 22:00 krążą po osiedlu w poszukiwaniu wolnego skrawka asfaltu. Mieszkańcy czują się pominięci w procesie decyzyjnym, wskazując na brak konsultacji i zaskakujące tempo wprowadzanych zmian.

Jeden z nich podkreśla długą historię starań o ten teren:
„Sprawa tego parkingu ciągnie się już od dobrych kilku lat, a ja znam ją od samego początku. Jako mieszkańcy sami wnioskowaliśmy o jego przebudowę, ponieważ dochodziło tam do uszkodzeń samochodów. Zbieraliśmy podpisy, rozmawialiśmy z sąsiadami i ostatecznie miasto wyraziło zgodę na inwestycję.” – wypowiada się jeden z mieszkańców.

Radość z inwestycji nie trwała jednak długo, gdyż zasady gry zmieniały się wielokrotnie, co rodzi podejrzenia o uleganie naciskom jednostek kosztem ogółu. Inny lokator zauważa:
„Niestety, od tego czasu sposób parkowania zmieniano już pięć razy. Tyłem, przodem, skośnie, równolegle, przodem, a teraz wprowadzono parkowanie równoległe. Powodem tych ciągłych zmian jest postawa dwóch właścicieli domów jednorodzinnych, których płoty sąsiadują z parkingiem. Można odnieść wrażenie, że robią to ze złośliwości lub z nadmiaru wolnego czasu.” – wypowiada się jeden z mieszkańców.

Mieszkańcy wskazują również na paradoks bezpieczeństwa. Według nich parkowanie równoległe jest bardziej niebezpieczne, ponieważ pasażerowie i dzieci muszą wysiadać bezpośrednio na jezdnię, a nie na wydzielony plac postojowy. Co więcej, nagła zmiana oznakowania stała się pułapką na kierowców przyzwyczajonych do starych zasad.

„Na naszym osiedlu brakuje miejsc postojowych, a po godzinie 22:00 znalezienie wolnego placu graniczy z cudem. Jesteśmy zdziwieni, że organizacja ruchu zmienia się tak często. Wielu kierowców, parkując codziennie „na pamięć”, nie zauważa nowych znaków i płaci przez to mandaty. Sąsiedzi z domów jednorodzinnych regularnie wzywają Straż Miejską, co kończy się karami dla lokatorów bloku.” – żali się kolejny rozmówca.
Słupki za 5 tysięcy i walka o każdy metr
Spór o parking przy ul. Lelewela ma też swój wymiar finansowy i estetyczny. Aby odsunąć auta od płotów, miasto zamontowało specjalne słupki blokujące. Zdaniem mieszkańców to rozwiązanie nie tylko kosztowne, ale i nieefektywne, co budzi ogromne rozgoryczenie.
„Co istotne, na tym parkingu nigdy nie doszło do żadnego wypadku czy poważnego uszkodzenia mienia. Mimo to, aby odsunąć auta od ogrodzenia, miasto zamontowała słupki, co kosztowało nas – podatników – 5 tysięcy złotych. Czujemy się lekceważeni i wręcz zaszczuci przez decyzje prezydenta. Mamy poczucie, że dwie osoby „grają nam na nosie”, a żeby cokolwiek załatwić w urzędzie, trzeba mieć znajomości lub odpowiednie poparcie polityczne. My chcemy po prostu normalnie żyć i mieć parking zorganizowany według realnych potrzeb mieszkańców.” – mówi mieszkaniec ul. Lelewela.

Wśród propozycji zgłaszanych przez społeczność pojawiają się konkretne, techniczne rozwiązania, które mogłyby pogodzić zwaśnione strony. Jeden z mieszkańców sugeruje: „A może wystarczyło by te słupki, które i tak już kosztowało nas podatników tyle pieniędzy, przesunąć bliżej ogrodzenia i pojazdy bardziej by się schowały, nie wystając na pas jezdni” – mówi kolejny mieszkaniec.
Do dyskusji włącza się kolejna osoba:
„Chciałbym odnieść się do absurdalnej sytuacji związanej z parkowaniem na naszej ulicy, a konkretnie do nieustannych i nielogicznych zmian, które tam zachodzą. Odnoszę wrażenie, że obecny chaos jest podyktowany wyłącznie 'widzimisię’ jednej jednostki – jednego lokatora, który forsuje własną wizję chodnika pod swoim ogrodzeniem, ignorując potrzeby wielu mieszkańców okolicznych bloków. Osoba ta, podpierając się swoimi tytułami naukowymi, skutecznie lobbuje w urzędzie, podczas gdy głos zwykłych ludzi jest pomijany. Warto w tym miejscu przypomnieć postawę śp. prezydenta Rzeszowa, Tadeusza Ferenca. On zawsze powtarzał, że nie może patrzeć wyłącznie na interes jednostki, bo wtedy w mieście nigdy nic by nie powstało. Miasto musi służyć ogółowi, a u nas dzieje się dokładnie odwrotnie: w imię komfortu jednej osoby, cierpi cała rzesza lokatorów codziennie walczących o miejsce postojowe. Argumentacja urzędników o rzekomo zbyt wąskiej jezdni jest co najmniej zabawna, jeśli zestawimy ją z ulicą Batorego. Tam szerokość drogi i sposób parkowania są identyczne, a jednak nikomu to nie przeszkadza i nie stanowi żadnego zagrożenia. U nas, na Lelewela, nagle stało się to problemem.” – wypowiada się jeden z mieszkańców.

„Co więcej, obecna zmiana układu na parkowanie równoległe drastycznie obniżyła bezpieczeństwo. Teraz pasażerowie, w tym dzieci i zwierzęta, wysiadają z samochodów bezpośrednio na jezdnię, pod koła jadących aut. Poprzedni, prostopadły układ był zdecydowanie bezpieczniejszy – wysiadało się między zaparkowane pojazdy, co dawało czas i przestrzeń na rozejrzenie się przed wejściem na drogę. To, co dzieje się na naszej ulicy, to proces niezwykle męczący. Przeszliśmy już cztery czy pięć zmian organizacji ruchu: od likwidacji przejść, przez zakazy, aż po żonglowanie sposobami parkowania. Stawianie kolejnych słupków to po prostu marnotrawienie publicznych pieniędzy. Te słupki nie tylko zabrały nam cenne miejsca, ale też sprawiły, że samochody częściowo wystają na jezdnię. A rozwiązanie jest proste: wystarczyłoby je usunąć i podwyższyć linię krawężników. Mam nadzieję, że ten głos zostanie w końcu usłyszany i przyniesie realny skutek dla dobra nas wszystkich” – wypowiada się jeden z mieszkańców Lelewela.
Oficjalne petycje i interpelacje. Co dalej?
Konflikt przeniósł się na biurka najwyższych urzędników w mieście. 5 stycznia do Prezydenta Piotra Przytockiego trafiła petycja podpisana przez 117 mieszkańców. Głos w sprawie zabrała również Przewodnicząca Rady Osiedla Traugutta, Natalia Zuzak, oraz Radny Wojciech Byczyński. Władze osiedla proponują kompromis: przywrócenie parkowania pod kątem, wyznaczenie wąskiego (1 m) chodnika przy ogrodzeniach oraz demontaż spornych słupków.

Radny Byczyński w swojej interpelacji punktuje, że poszerzenie pasa ruchu poprzez likwidację miejsc postojowych może paradoksalnie pogorszyć bezpieczeństwo, zachęcając kierowców do rozwijania większych prędkości. Prezydent Przytocki odpowiada jednak, że miasto nie dysponuje już wolnym terenem pod nowe parkingi w tej okolicy i przypomina o inwestycjach już zrealizowanych (np. nowy parking z 2022 roku za ponad 400 tys. zł).
Obecnie sytuacja pozostaje patowa. Urząd stoi na straży przepisów i bezpieczeństwa, a mieszkańcy – pozbawieni 15 miejsc postojowych – zapowiadają walkę o przywrócenie funkcjonalności ich osiedla. Czy uda się wypracować rozwiązanie, które nie będzie faworyzować żadnej ze stron? Do tematu z pewnością będziemy wracać.
Zobacz:
- Petycja z dnia 02.01.2026 r. w sprawie organizacji miejsc postojowych na wysokości bloków nr 22 i 24 przy ul. Lelewela w Krośnie
- Interpelacja Radnego Pana W. Byczyńskiego (23) z dnia 29 maja 2025 r. – miejsca parkingowe na os. Traugutta
- Odpowiedź na interpelację Radnego Pana W. Byczyńskiego (23) w sprawie miejsc parkingowych na os. Traugutta
- Pismo od Rady Osiedla Traugutta w sprawie miejsc postojowych przy ul. Lelewela
































16 komentarzy
Prosze spojrzec ze przy wszystkich domach, ktore znajduja sie przy ulicy Lelewela, a sasiaduja z parkingiem (jadac w dol do ronda) magistrat wskazal parkowanie równolegle do domow. Czy tam rowniez są takie strajki? Moze społdzielnia powinna wykupic tereny pod parking albo przekwalifikowac tereny zielone jesli jest niewystarczajaco miejsc. Powstal parking za blokiem Lelewela 26, dolny parking przy przejsciu dla pieszych tez przy Lelewela oraz nowy przy bloku Lelewela 24 przeksztalcony z terenow zielonych po prostu aut przybywa wiec jest wieksze zapotrzebowanie.
By dyskusja była bardziej merytoryczna.. czy możnaby uzyskać informację na temat przepisów co do lokalizacji przedmiotowego parkingu i oddalenia od posesji prywatnej ktore zapewne warunkują sposób parkowania i zasadność lub nie postawionych słupków?
Budowniczy i tu trafiłeś w 10 tke. Miasto jest dla Wszystkich ludzi to oczywiste. Ale patrząc na ostatnie decyzję 5 razy zmiany parkowania wydane publiczne pieniądze śmiem twierdzić że jednak tak nie jest. Parkometr postawić jestem za przynajmniej nie parkowały by tu samochody które są naprawiane w zakładzie mechanicznym + prywatne samochody mieszkańców tych domów.Zawsze to 5- miejsc więcej dla nas.
ttt – człowieku dlaczego był remont tej ulicy i wszystko było dobrze. Nagle pojawiły się słupki za kwotę ponad 5000 złotych przez fanaberie i urojenia z uszkodzeniami ogrodzenia które przy jednej z posesji ma około 40 lat ????i samo się rozwala.Sa jakieś dowody na to np . Dokumenty od ubezpieczyciela z odszkodowania, nr rejestracyjny samochodu który to uszkodził???? Czy to kolejne oszczerstwa pod adresem mieszkańców bloków. Kto zaśmieca Wam posesję???My ?? A dlaczego wynosicię śmieci do naszych kontenerów (są na to dowody w postaci zdjęć ) tak jak i z warsztatu mechanicznego jak i Pana z posesji obok. Dlaczego wydano pieniądze też z moich podatków i innych mieszkańców na te słupki. My żadnej zgody nie wyrażaliśmy.Chcesz być stronniczy a nie trzymasz się faktów. Ile kosztowały nas te wszystkie zmiany.Na jedna z interwencji Policji do źle zaparkowanego samochodu dodam że ten Pan stanał na chwilę bo zaprowadzał wnuczkę do bloku . Radiowóz ściągnęli z Miejsca Piastowego –tam był na patrolu-tak twierdzi Pan który tym razem dostał tylko upomnieniea powiedział mu i tym Policjant. To też są nasze pieniądze. Kto pisał pismo o połozenie kostki brukowej na parkingu i na Wasze wjazdy??? Wy. ??? Już jak się dom budował to ludzie ostrzegali nas że będziecie teraz dopiero mieć problemy z tym gościem. Bo jest strasznie upierdliwy. A myślałem ze z wraz z wiekiem przybywa też człowiekowi rozumu. No ale są też przypadki odosobnione ????????. Niestety taki jest u nas za drogą. Przypominam że komuna już się dawno skończyła i donoszenie jak za dawnych czasów jest już mało modne. No ale czasem z człowieka tego nie wyplemisz. Może maszt który ma powstać obok pomoże coś na te wszystkie problemy. Oby!!!!
wszelkiej maści urzędy i urzędnicy są po to aby utrudniać życie mieszkańców . Każdy z nich , jednym ruchem wywołuje aferę w mieście , gdyż musi pokazać , że coś robi .
Odpowiedz dla Pana Joachima L: nie można wjechać odwrotnie bo słupki uniemożliwiają wyjście z samochodu… jedyna strona otwarta to od strony ulicy.. a auta jadące z tyłu..
Jestem mieszkańcem bloku Lelewela 22 i mam dość udawania, że wszystko jest w porządku. Nie jest. To, co dzieje się z parkowaniem na naszej ulicy, to przykład kompletnego braku konsekwencji, dialogu i szacunku dla mieszkańców bloków.
Od lat zmagamy się z dramatycznym brakiem miejsc postojowych. Gdy w końcu powstał parking, o który sami zabiegaliśmy, nagle zaczęło się niekończące żonglowanie organizacją ruchu: tyłem, przodem, skośnie, równolegle – pięć zmian, zero stabilności. Efekt obecnej decyzji? Z 25 miejsc zostało 10. To nie jest „korekta”, to jest amputacja.
Argumenty o bezpieczeństwie brzmią jak wygodna wymówka. Przez lata parkowanie prostopadłe funkcjonowało bez wypadków, bez tragedii, za to z realnym komfortem dla mieszkańców. Teraz w imię rzekomego bezpieczeństwa zmusza się ludzi – w tym dzieci i seniorów – do wysiadania bezpośrednio na jezdnię, często po ciemku. Gdzie tu logika?
Najbardziej oburzające jest to, że potrzeby kilkuset mieszkańców bloków przegrywają z interesem jednostek, a miasto reaguje nerwowo: słupki za 5 tysięcy złotych, mandaty, Straż Miejska wzywana regularnie, bo ktoś parkuje „nie tak jak wczoraj”. To już nie jest zarządzanie przestrzenią – to jest eskalowanie konfliktu.
Nie było realnych konsultacji. Nie było spotkania z mieszkańcami. Były za to szybkie decyzje i przerzucanie odpowiedzialności. A teksty w stylu „to było tylko tymczasowe” są zwyczajnie nieuczciwe wobec ludzi, którzy tu mieszkają od kilkunastu czy kilkudziesięciu lat.
Nie walczymy o fanaberie. Walczymy o możliwość normalnego życia: wrócić po 22 do domu i zaparkować w swojej okolicy, a nie krążyć jak intruz po osiedlu. Chcemy jednego, sensownego rozwiązania – a nie kolejnego eksperymentu kosztem mieszkańców.
Czas przestać udawać, że ten problem dotyczy garstki ludzi. Dotyczy całych bloków przy Lelewela. I im szybciej ktoś w urzędzie to zrozumie, tym lepiej dla wszystkich.
@Obiektywny, po pierwsze, autor nikogo nie oczernia. Mieszkańcy się wypowiedzieli co myślą. Dlaczego ma być cenzura i zamykanie ust ludzi. Chyba nie odróżniasz cytatów. A powinieneś, skro tak mocno walczysz z hejtem. Mieszkańcy też maja prawo głosu !
Coś słyszałem, że tak wrze, że może i TVN Uwaga przyjechać.
Hmmm .. cóż za stronniczy artykuł i od razu pod nim podobne komentarze; brzmi to raczej jak nagonka na domy prywatne, które „przecież nie powinny się w ogóle liczyć przy prawach mieszkańców bloków, jeśli przy nich sąsiadują” … ciekawe założenie. I nie, nie mam nic wspólnego z tymi domami, ale walczę w internecie z hejtem; staram się patrzeć obiektywnie na różne tematy, a akurat kojarzę opisywany teren. Brzmi to jak nagonka na pojedyncze domy i ich właścicieli (można bez dowodów oczerniać kogoś w artykułach??), którzy wg autora są winni całemu złu świata, temu, że na osiedlach jest więcej aut niż parkingów (co jest powszechne na 99% osiedlach w Polsce)? Że ludzie chcą mieć skrawek chodnika, a nie wszędzie samochody? A może tak by popatrzeć na tereny wokół bloków, gdzie jest mnóstwo trawników i zacząć się kłócić ze Spółdzielnią, aby zrobiła parkingi na 30-40 samochodów? A nie robić nagonkę na – prawdopodobnie niewinnych opisanym zarzutom ludzi. Trochę autorefleksji by się Wam przydało, choć to pewnie piszą ludzie typu – „ja wszystko robię dobrze, inni są źli”
Każde miejsce parkingowe na osiedlu jest na „wagę złota” wprowadzona zmiana utrudnia życie mieszkańcom. W godzinach popołudniowych trzeba szukać wolnego miejca. Ta zmiana jest absurdalna!!!
Ludzie, to jest miejski parking na którym miasto może sobie parkometr postawić i nic wam do tego. Jeśli potrzebujecie parkingu wnioskujcie do KSM, miasto nie jest od stawiania wam darmowych parkingów pod domem. I te śmieszne argumenty: o zwiększeniu prędkości przez kierowców podczas gdy parking przylega do dużego progu zwalniającego czy że teraz wysiadanie jest niebezpieczne – to proponuje zlikwidować parking i zrobić chodnik.
Bardzo dobrze że zmieniono sposób parkowania na równoległe. Wystające samochody na długim odcinku powodowały realne zagrożenie uszkodzenia mijających się pojazdów. PS. dlaczego urząd miasta również z moich podatków ma fundować miejsca postojowe pod blokiem? Mieszkańcy mogą zebrać pieniądze, założyć szlaban i wybudować parking sobie pod oknami na gruntach spółdzielni.
Ten argument mnie rozśmieszył, dzieci i pasażerowie wysiadają na ulicę. A może by wiechać odwrotnie panie kierowco byś to ty wysiadł od ulicy. Później też będzi ci łatwiej wyjechać.Druga sprawa, stoi puste boisko na Lelewela, chdzą tam tylko paniusie z pieskami zrobić kupkę. Nikt tam już dawno nie gra w piłkę, idealne miejsce na parking.No i co stoi na przeszkodzie ?
To jest nielogiczne posunięcie!!! Niebezpieczeństwo mieszkańców stawiane jest niżej niż satysfacja jednego domu? To jest niedorzeczne i taka sytuacja nie powinna mieć miejsca!!! Uważam,że to musi się zmienić.
W obecnej sytuacji krążenie w celu poszukiwania miejsca parkingowego odbywa się już o godzinie 19 ????.. I tak się zastanawiałam wczoraj czy wysłać zdjęcie do urzędu.. co do bezpieczeństwa to kluczowa kwestia..to była pierwsza uwaga mego 10 letniego syna,: mamo teraz wysiadam na ulice jest bardziej niebezpiecznie.. I słuszna uwaga z osiedla rodząca się pokusa większych prędkości..
Problemem od dawna są mieszkańcy 2 domów do których przylega parking. Jeśli mają życzenie żeby samochody stały tylem idą do Przytockiego i jego ekipy zgłaszają zapotrzebowanie i pyk jak czarodziejska różdżką jest ich prośba wysłuchana.Jesli obudzą się rano lewa nogą i mają inne życzenie np równolegle parkowanie idą znów i znów Nasz Czarodziej ,,Piotr ,,spełnia ich marzenia. Tak działa ta cała pozal się Boże administracja w Krośnie która dba o dobro kilku ludzi ( ale dodać trzeba że są to ludzie wykształceni,,????) z takimi ludźmi nasz Czarodziej ponoć inaczej rozmawia i wszystko u niego takie osoby moga załatwić. Cierpią ludzie mieszkający w blokach którzy są zdezorientowani całą tą sytuacją . Niektórzy otrzymali mandaty które zapłacili przez ciągłe zmiany organizacji parkowania. Mieszkańcy czują się zaszczuci przez urząd który tak naprawdę powinien im służyć. Cóż się dziwić jeśli miasto zrobiło swój prywatny folwark z urzędu to właśnie są tego skutki. ????