REKLAMA
Strona główna / Aktualności / Na sygnale / Wyrok za brutalny rozbój z 2000 roku w Krośnie. Sprawa Oleksija M. trafia do sądu apelacyjnego

Wyrok za brutalny rozbój z 2000 roku w Krośnie. Sprawa Oleksija M. trafia do sądu apelacyjnego

Po upływie dziewięciu lat ten sam przedsiębiorca stracił życie w domu przy ul. Lenarta.

Po upływie dziewięciu lat ten sam przedsiębiorca stracił życie w domu przy ul. Lenarta. Fot. archiwum KMP Krosno

Sąd Apelacyjny w Rzeszowie zajmie się sprawą Oleksija M., który został nieprawomocnie skazany za brutalny rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia, dokonany 16 grudnia 2000 roku w Krośnie. Mężczyzna, działając w porozumieniu z innymi osobami, napadł na przedsiębiorcę, dotkliwie go pobił i zrabował walizkę z pieniędzmi oraz dokumentację firmy o łącznej wartości co najmniej 13 600 złotych. Po wyroku skazującym wydanym przez Sąd Okręgowy w Przemyślu, obrońca oskarżonego wniósł apelację, która zostanie rozpatrzona już w czerwcu tego roku.

Reklama
Reklama

Brutalny napad na przedsiębiorcę

Do przestępstwa doszło ponad ćwierć wieku temu na terenie Krosna. Oleksij M. nie działał sam – realizował z góry ustalony plan i podział zadań wspólnie z K.W. oraz kolejną, ustaloną przez śledczych osobą. Napastnicy kierowali się chęcią szybkiego zysku. W trakcie ataku sprawcy wykazali się dużym bezwzględnością.

Oleksij M. uderzył ofiarę metalową rurką w głowę, a następnie wraz ze współsprawcami bił mężczyznę pięściami i kopał po całym ciele. W wyniku agresji pokrzywdzony odniósł obrażenia fizyczne, które doprowadziły do naruszenia czynności narządów jego ciała na okres nieprzekraczający siedmiu dni.

Reklama

Celem napastników był majątek biznesmena. Łupem agresorów padła aktówka (dyplomatka), w której znajdowała się gotówka w różnych walutach. Oprócz pieniędzy sprawcy zabrali kalkulator, telefon komórkowy oraz pakiet ważnych dokumentów firmowych, w tym książkę podatkową, faktury VAT oraz książkę skupu i sprzedaży walut.

Oleksij M. i jego kompani nie mieli żadnego prawa do rozporządzania tą dokumentacją o znaczeniu prawnym, w efekcie czego zabrane materiały zostały przez nich usunięte i ukryte. Całkowite straty materialne, jakie poniósł pokrzywdzony, oszacowano na kwotę nie mniejszą niż 13 600 złotych.

Reklama

Surowy wyrok sądu pierwszej instancji

Prokuratura zarzuciła oskarżonemu popełnienie przestępstwa kwalifikowanego z kilku artykułów Kodeksu karnego, dotyczących rozboju z użyciem niebezpiecznego przedmiotu, spowodowania lekkiego uszczerbku na zdrowiu oraz ukrycia dokumentów, którymi sprawca nie miał prawa rozporządzać. Sprawę w pierwszej instancji badał Sąd Okręgowy w Przemyślu.

Wydany 31 marca 2025 roku wyrok (sygn. II K 26/24) okazał się dla Oleksija M. skazujący. Sąd w pełni uznał go za winnego zarzucanych czynów i wymierzył mu karę 4 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Dodatkowo wobec mężczyzny orzeczono grzywnę w wysokości 15 000 złotych oraz finansowy środek kompensacyjny – nawiązkę w kwocie 20 000 złotych, która ma zostać wpłacona na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Przy wydawaniu wyroku zastosowano przepisy w stanie prawnym obowiązującym do dnia 30 września 2023 roku.

Obrona walczy w instancji odwoławczej

Zastosowana kara oraz środki karne nie satysfakcjonują strony broniącej oskarżonego. Apelację od wyroku Sądu Okręgowego w Przemyślu złożył obrońca Oleksija M., co przenosi proces na szczebel odwoławczy.

Jak poinformowała sędzia Sądu Apelacyjnego Ewa Preneta-Ambicka, pełniąca funkcję Rzecznika Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, termin rozprawy odwoławczej został już wyznaczony. Sąd zbierze się w tej sprawie 22 czerwca 2026 roku o godzinie 11:00 w sali numer 213, gdzie ostatecznie rozstrzygną się dalsze losy nieprawomocnie skazanego mężczyzny.

Dziewięć lat po tamtych wydarzeniach, ten sam przedsiębiorca stracił życie we własnym domu przy ulicy Lenarta.

Tragedia rozegrała się 31 lipca 2009 roku. Wszystko zaczęło się od pukania do drzwi – na progu stanął mężczyzna podający się za urzędnika. Gdy właścicielka otworzyła, napastnik natychmiast wyciągnął przedmiot przypominający pistolet, sterroryzował kobietę i zażądał wydania pieniędzy oraz kosztowności. Przerażona ofiara oddała mu wszystko, co miała. Bandyta jednak nie zamierzał uciekać. Skrępował kobietę i cierpliwie czekał na powrót jej męża. Wszystko wskazuje na to, że działał według precyzyjnego planu – wiedział, że 77-latek prowadzi kantor wymiany walut na pobliskim bazarze i pod koniec dnia wraca do domu z pokaźnym utargiem.

Gdy niczego niespodziewający się właściciel wszedł do środka, napastnik natychmiast go zaatakował. Między mężczyznami wywiązała się gwałtowna szamotanina. W pewnym momencie bandyta chwycił za nóż i zadał 77-latkowi cios w szyję.

Po brutalnym ataku sprawca ukradł torbę, w której znajdowało się co najmniej 200 tysięcy złotych, a także dodatkowe 8 tysięcy złotych, 2 tysiące euro oraz biżuterię o wartości około 15 tysięcy złotych, w tym trzy złote pierścionki i trzy łańcuszki. Uciekając w kierunku ulicy Bursaki, zabrał ze sobą również należący do biznesmena pistolet P-83 wraz z amunicją.

Choć związanej kobiecie udało się w końcu oswobodzić i wezwać pomoc, na ratunek było już za późno. Jej mąż wykrwawił się na śmierć.

Historię dotyczącą zabójstwa przedsiębiorcy możecie obejrzeć tutaj:

Reklama
Reklama
Tagi:
REKLAMA