Od 22 marca dzieci klas 1-3 przeszły w tryb nauczania zdalnego zgodnie z aktualnym rozporządzeniem MEN. Rodzice uczniów podstawowej "15" zgłaszają problem związany z możliwością sprawowania opieki nad dzieckiem, przebywającym w domu – w czasie pobierania nauki online. Uważają, że z pomocą powinien przyjść dyrektor szkoły. Tu zderzają się z rzeczywistością, gdyż dyrektor twierdzi, że takiej pomocy udzielić nie może. Sprawę wyjaśnia kuratorium oświaty, ministerstwo, a także sam magistrat.
– Pracujemy, a nasz zawód nie może zostać wykonany zdalnie. W tym czasie, gdy nasze dzieci mają uczyć się online, w domu – muszą mieć opiekę. A takiej – zapewnić im nie możemy – mówią zdesperowani rodzice uczniów szkoły podstawowej nr 15 w Krośnie przy ul. Kisielewskiego.
Rodzice uczniów uważają, że daleko idąca jest decyzja o rezygnacji z pracy przynoszącej dochód na utrzymanie rodziny.
– Apelowaliśmy do dyrektora szkoły, Pana Witolda Deptucha o możliwość udostępnienia sal lekcyjnych w szkole, w których można prowadzić zajęcia zdalne dla tej grupy dzieci, które nie mogą pozostać w domu bez opieki – mówi jeden z rodziców [nazwisko do wiadomości redakcji].
Z relacji rodziców wynika, że dyrektor stanowczo odmówił takiej praktyce.
– Dyrektor, podczas spotkania z rodzicami powiedział, że teraz przyjmie 10-cioro takich uczniów, a następnie – pojawi się 300 innych. Sugerował nam pozostawienie dziecka pod opieką innej osoby dorosłej – na przykład z rodziny lub sąsiadów, czy wynajęcie opiekunki – zaznaczając, że koszty utrzymania opiekunki rodzice mogą pokryć z otrzymywanego 500+. Takie sugestie – nas rodziców, po prostu bulwersują. Spotkanie rodziców z dyrektorem zostało nagrane, o czym dyrektor został poinformowany na wstępie rozmowy – wypowiada się jeden z rodziców.
Zabierają dzieci do pracy…
Niektórzy rodzice, muszą zabierać dzieci do swoich zakładów pracy. Jednym z przypadków jest mama – pracująca w krośnieńskiej gastronomii. Jak informuje, podczas ostatniej lekcji online, gdzie dziecko przebywało z nią w czasie wypełniania obowiązków zawodowych, miało problem z dostępem do komunikacji z lekcjami. Nie chodziło tu o brak dostępu do internetu, ale bardziej o – wadliwe łącze. A tego, jak mówią rodzice – w zakładzie pracy nie mogą zagwarantować. – Zabieranie dziecka do pracy, wykonywanie obowiązków zawodowych, a w tym czasie czuwanie nad dzieckiem – również jest absurdalne… – mówią.
Rodzice pytali o sprawę w Kuratorium Oświaty. – Kuratorium twierdzi, że mocodawcą, ustawodawcą w sprawie nauki online jest MEN i w istocie ministerstwo jest autorem rozporządzenia o przejściu na naukę zdalna. Kuratorium poinformowało nas, że wyjątkiem mają być sytuacje, kiedy dziecko nie ma możliwości pobierania nauki w domu, ale bardziej ze względów sprzętowych – mówi jeden z rodziców. Sytuację o jakiej mówią rodzice, według Kuratorium – przypadek rozwiązuje dyrektor szkoły, indywidualnie.
Zadzwonili do ministerstwa edukacji…
– Rozmawiałem z przedstawicielem Ministerstwa Edukacji Narodowej. Otrzymałem informację, że według przepisów – dyrektor szkoły może przyjąć i rozstrzygnąć wniosek rodziców, którzy nie są w stanie zapewnić obowiązku nauki swoich dzieci w domu, sprawując jednocześnie nad nimi opiekę. Wówczas istnieje możliwość, aby zajęcia dla tych dzieci były realizowane online w szkole – mówi jeden z rodziców.
Według MEN, decyzję podejmuje dyrektor szkoły. Jeżeli rodzice są niezadowoleni z rozstrzygnięcia decyzji dyrektora, sytuację może zweryfikować Kurator Oświaty, który sprawuje nadzór nad dyrektorem szkoły.
O sprawę zapytaliśmy krośnieński magistrat. Głos zabrał zastępca prezydenta Krosna – Bronisław Baran.
– Ograniczenie funkcjonowania jednostek systemu oświaty na obszarze kraju wprowadził Minister Edukacji i Nauki, a szczegółowe regulacje w tym zakresie zostały opisane w jego rozporządzeniu z dnia 12 sierpnia 2020 r. w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (Dz.U. z 2020 r. poz. 2020 r. poz. 1389 ze zm.) – mówi Bronisław Baran, zastępca prezydenta Krosna.
Zastępca prezydenta dodaje, że zgodnie z zapisami tego rozporządzenia od dnia 22 marca 2021 r. do dnia 11 kwietnia 2021 r. na obszarze kraju ogranicza się funkcjonowanie publicznych i niepublicznych m.in. szkół podstawowych, także w zakresie prowadzenia zajęć dydaktycznych i opiekuńczych uczniów klas od I do III. W tym okresie zasadą jest, że zajęcia są realizowane z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość.
– W przypadku uczniów niepełnosprawnych, którzy z uwagi na rodzaj niepełnosprawności nie mogą realizować zajęć z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość w miejscu zamieszkania, dyrektor szkoły ma obowiązek organizować dla tych uczniów zajęcia w szkole lub umożliwić tym uczniom realizację zajęć z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość na terenie szkoły. Warto zaznaczyć, że w poruszonej przez redakcję sprawie brak informacji o ewentualnej niepełnosprawności uczniów, których rodzice oczekują zorganizowania zajęć na terenie szkoły – mówi Bronisław Baran.
– Nasze dzieci nie są niepełnosprawne. Po prostu – nie możemy zrezygnować z pracy, a nasze dzieci muszą pozostać w domu. Nie stać nas na opiekunkę – mówią rodzice.
Jak twierdzi Bronisław Baran, rozporządzenie zawiera zapisy stanowiące, że w przypadku uczniów szkół podstawowych (…), którzy z uwagi na brak możliwości realizowania zajęć z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość, nie mogą realizować tych zajęć w miejscu zamieszkania, dyrektor szkoły może umożliwić tym uczniom realizację zajęć z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość na terenie szkoły.
– Jak wynika z powyższej regulacji, dyrektor szkoły przy podejmowaniu decyzji w okolicznościach opisanych powyżej ma autonomię i może (nie musi) wyrazić zgodę na realizację przez ucznia nauki w trybie zdalnym z terenu szkoły – dodaje zastępca prezydenta, Bronisław Baran.
Z tym nie mogą zgodzić się rodzice. – Wobec tego, dlaczego taka praktyka, o jaką prosimy została zastosowana w szkole podstawowej nr 8 im. Dar Górników, mieszczącej się przy ulicy Prochownia 7 w Krośnie. Pytaliśmy o to dyrekcję tej placówki i nie zaprzeczyła, że taką praktykę stosuje w swojej szkole – mówią zainteresowani sprawa rodzice.
Dyrektor ma na sobie odpowiedzialność…
Bronisław Baran podkreśla, że dyrektor szkoły jest odpowiedzialny za zapewnienie w szkole opieki nad dziećmi osób zatrudnionych w podmiotach wykonujących działalność leczniczą oraz zaangażowanych w zapobieganie, przeciwdziałanie lub zwalczanie COVID-19. W opisywanej przez redakcję sprawie także nie wskazano, by te okoliczności zaistniały.
– Bo nie zaistniały. Ile razy można tłumaczyć, że my – rodzice – pracujemy w różnych zawodach, które nie mogą zostać wykonane zdalnie – z domu. A nasze dzieci muszą podjąć naukę – zdalną. Szkoda, że bez rodziców… Mamy ich zostawić samych? – pytają rodzice.
– W pełni rozumiemy trudną sytuację wszystkich rodziców, którym wprowadzenie przez Ministra Edukacji i Nauki w szkołach zajęć z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość znacznie utrudnia aktywność zawodową. Podzielamy liczne troski rodziców, zaniepokojonych przedłużającą się edukacją zdalną, jaką zmuszone są prowadzić szkoły – mówi Bronisław Baran, zastępca prezydenta Krosna.
– Obowiązujące regulacje prawne wprowadzają konieczność ograniczenia działalności jednostek systemu oświaty, a dyrektor szkoły jest zobowiązany do ich respektowania i stosowania, starając się przy tym jak najlepiej zorganizować proces dydaktyczny – dodaje.
– Czyli zostajemy z problemem sami? – zadają już retoryczne pytanie – rodzice.
































16 komentarzy
Więcej dzieci w szkole i lockdown zamiast 2 tygodnie potrwa 2 lata…
Do szkoły 6 tez chodzą dzieci (raczej nie wszystkie są niepełnosprawne) np. ” romowie”
Do BL: PolskęZbaw nie ma ani dzieci ani wnuków więc nie sądzę żeby przejął się specjalnie problemami rodziców. Lockdown mu się podoba bo przynajmniej nikt mu nie spaceruje pod domem.
Przecież to rząd/sejm ustalają obowiązujące przepisy więc do nich miejcie pretensje a nie do dyrekcji szkoły czy kogokolwiek innego.
Bardzo „rzetelne i obiektywne” dziennikarstwo. jakiś nołnejm obsmarował szkołę a dziennikarz przelał to na papier. Może warto było zapytać szkołę o powody ? No chyba że odmówiono komentarza, ale nie ma o tym wzmianki.
Izaak Cukerman …nie może o to chodzi, „ciemniejszym ludem łatwiej rządzić” tylko na pewno o to chodzi …niestety historia się powtarza i zatacza prędzej czy później to samo koło
Popieram dziadka. Przecież można było wprowadzić nauczanie hybrydowe, tydzień w szkole tydzień w domu. Ale ciemniejszym ludem łatwiej rządzić, może o to chodzi. Współczuję rodzicom bo dzięki rządowi są w fatalnym położeniu.
Zastanówcie się kto Wam zarobi na przyszłe emerytury kochani?
Przez to sztuczne nauczanie online wyrośnie nam pokolenie imbecylo – debilo – tumano – matołów. Nie umiejących się wysłowić, czytać, pisać i rachować. Cyt. „Takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie”!!!
W zasadzie to podziękowania należą się naszemu wspanialemu rządowi, który zgotował wszystkim takie coś. Popieracie dalej PiS, przeciez wszystko jest dobrze pod kontrolą rząd wspaniałe działa.
W tej sytuacji to nie nauczyciele zawinili tylko dyrektor. Więc dajcie spokój nauczycielom:)
Dyrektor może ale nie musi,skorzystał z drugiej opcji bo mógł. Po co sobie robić problem z jakimiś dzieciakami. (też bym tak zrobil
No proszę, od kiedy Pan Baran i reszta tak skrupulatnie respektuje pisowskie rządy. Do tej pory wszystko było be, teraz w to mi graj. Kiedyś zawód nauczyciela byłceniony i szanowany teraz sami pracujecie na swoją opinię takim zachowaniem.
..no niestety wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, niby ludzie wykształceni z tej dyrekcji szkoly, rządu etc.ale tego pierwszego wszystkim brakuje w takich patowych sytuacjach. W praktyce rodzic zawsze zostaję i będzie zostawał sam z problemem.
W głowie mi się nie mieści podejście dyrektora…. hasło „bo jak pozwoli 10 będzie chciało 300” dosłownie zwaliło mnie z nóg.
Tak Panie dyrektorze! Dzieci i rodzice chcą normalnej edukacji dla dzieci. Gdyby Wam się chciało potrafilibyście zorganizować chociaż zajęcia hybrydowe. Nawet nie chce mi się pisać o absurdach w lockdownie. Jasno widać, że najbardziej ucierpią na tym dzieciaki szkolne, szczególnie te od klasy 4 wzwyż. A Wy macie to gdzieś, nie robicie nic żeby zapewnić tym dzieciom chociaż namiastkę normalności. Macie gdzieś rodziców, którzy nie mogą sobie pozwolić na siedzenie w domu podczas lekcji online. Czym się różni dziecko pracownika służb medycznych od dziecka sprzedawczyni? Czy mama pracująca w sklepie jest chroniona jakąś magiczną kulą od zarażenia wirusem i czy może sobie olać pracę? Dostaję nerwicy jak myślę o tym wszystkim.
Obecnie mam w domu trójkę dzieci – dwoje w wieku przedszkolnym i trzecioklasistka. Nie mam możliwości zamknąć córki w osobnym pokoju a młodsi chłopcy nie są wytresowanymi pieskami, które na hasło „siad” będą cicho siedzieć w kącie. Moja praca to już tylko dodatek do tej farsy. Nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam. Jedynym pocieszeniem jest wiosna i fakt, że więcej czasu będziemy mogli spędzać na świeżym powietrzu.
I jak zwykle z rodzicami nikt się nie liczy…..
A jak chcemy zatrudnić opiekunkę, to mamy od niej wymagać negatywnego wyniku testu an covid i odwrotnie???? Ona też przychodząc w środowisko???
Szkoła stoi pusta…. krzątają się panie, Dyrekcja a dzieci same sobie pozostawione a lekcje kontaktowe 2 razy w tygodniu po 30 minut…. Nie wszyscy mają opcję pracy zdalnej, choćby bardzo chcieli …. ktoś musi pracować, by zapewnić dom, wyżywienie i niezbędne potrzeby dzieciom… wrrrr ciśnienie wzrasta….
Nie ma dowodow naukowych ani prac które potwierdzaly by skuteczność maseczek ,wręcz przeciwnie. To samo z lockdownem-więcej zgonów niżli bez niego.
Zalecenia można różnie interpretować. Rozporządzenie natomiast podlega pod konkretną ustawę, czego w obecnej sytuacji brak.