Sprawdzając bezpieczeństwo samotnie mieszkających osób, policjanci z posterunku w Bratkówce natrafili na przemarzniętego mężczyznę, który spał na podłodze, w nieogrzewanym domu. Wewnątrz było tak zimno, że zamarzła woda. Funkcjonariusze rozpalili ogień w piecu i zawiadomili pracowników socjalnych, którzy zorganizowali dalszą pomoc.
Jednym z zadań, realizowanych przez policjantów podczas ostatnich, niezwykle mroźnych dni, jest pomaganie wszystkim, którym grozi zamarznięcie. Ponieważ w tej grupie, znajdują się też samotnie mieszkające starsze osoby, na początku tygodnia, Kierownik Posterunku Policji w Bratkówce nawiązał kontakt z Urzędem Gminy w Wojaszówce i ustalił adresy wszystkich takich ludzi z terenu gminy. W czwartek, policjanci zaczęli kolejno sprawdzać ich bezpieczeństwo.

Decyzja ta być może uratowała życie 67-letniemu mieszkańcowi Odrzykonia, do którego funkcjonariusze dotarli w piątek (3 lutego 2012), przed godz. 14:00. Drzwi wejściowe były otwarte, a gospodarz leżał na podłodze w kuchni. Okazało się, że mężczyzna śpi i chociaż był ciepło ubrany, dygotał z zimna. Dom nie był ogrzewany, a wewnątrz panowała ujemna temperatura, o czym świadczyła zamarznięta w wiadrze woda. Policjanci obudzili 67-latka i pomogli mu się rozgrzać. Chociaż mężczyzna był trzeźwy, nie zgodził się pojechać do schroniska. Na terenie posesji nie było ani drewna, ani węgla na opał. Funkcjonariuszom udało się jednak zebrać w obejściu trochę gałęzi i rozpalić ogień w piecu. Jednocześnie o całej sytuacji mundurowi powiadomili ośrodek pomocy społecznej z Wojaszówki. Chwilę potem pracownicy socjalni dotarli na miejsce i dostarczyli mężczyźnie kilka worków węgla. Ostatecznie 67-latkiem zgodził się zaopiekować jeden z jego sąsiadów. Do czasu ustąpienia mrozów, zarówno policjanci jak i pracownicy UG w Wojaszówce, będą systematycznie odwiedzać mieszkańca Odrzykonia.
kmp





























4 komentarze
Spoko Rubia jakoś wytrzymam
Dziś rano było prawie -10
ale mam nadzieję że mrozy już mijają
a do mopsu isc mi się nie chce
wychodzę z domu jak już naprawdę muszę
nawet po szlugi dziś nie poszedłem
mam jeszcze sztukę… I JAK TU ŻYĆ? 😉
Brawo milicja!
Nie dajcie się znieczulicy… Miska zupy, kilka drewienek, ciepły koc – gdyby tak zebrała się cała wioska i każdy coś dał, niewiele, bo wiadomo że nikomu się nie przelewa, ale coś – wtedy wielu osobom łatwiej byłoby przetrwać zimę.. rzadko proszą o pomoc.. A w takie największe mrozy sami nie dadzą rady. Ciężko im wysiedzieć w lodowatym pomieszczeniu, a po ludziach chodzić nie chcą.. Co nie znaczy, że chcą być sami i w zimnie.. Osoby starsze, samotne, są jak małe dzieci.. Pieniążków od państwa dostają mało, rencinę jakąś, za to ciężko kupić węgiel czy drewno. Ciężko nosić, rozpalać, ciężko samemu gotować, jak nie ma co i na czym. Rozejrzyjcie się…
Robercie – zapytaj o pomoc u Brata Alberta lub w MOPSie, urzędy gmin jak widać też są przygotowane na takie przypadki..
Ja w swoim pokoju mam aktualnie -7 do -9 stopni
rano jak sie budze to pod pierzyna jest cieplutko
ale jak sie klade spac to na cieplo trzeba poczekac
Totez wieczorem nie chce sie isc spac
rano zas sie nie chce wstawac…
Ogolnie nic mi nie jest nawet nie choruje
tylko troche o stopy sie boje…
ze kiedys we snie wywale je na ten mroz
i zostana tam zbyt dlugo… na zawsze
Ostatnio zauwazylem ze z pierzyny wylazla osa
pomyslala ze juz czas sie budzic z zimowego snu
Pierzyne na te mrozy znioslem ze strychu
bez niej nie bylo mowy o dalszym spaniu
ale widocznie osa wybrala ja na hibernacje
a teraz gdy podnioslem temperature pierzyny
pomyslala ze juz wiosna i sobie wyszla
niby taka madra a dala sie nabrac…
Nastepnej nocy balem sie spac
niewiadomo ile ich tam jeszcze siedzi…
Z powodu różnicy temperatur
na drzwiach do mojego pokoju osadzil sie szron
chcialbym zeby juz przyszla wiosna…