Sobotnie starcie w ramach ORLEN Basket Ligi dostarczyło kibicom w Wałbrzychu ogromnych emocji, a o końcowym sukcesie zadecydowała świetna postawa gospodarzy po przerwie. Górnik Zamek Książ, po niezwykle wyrównanej pierwszej połowie zakończonej remisem 40:40, zdołał przejąć kontrolę nad spotkaniem w czwartej kwarcie, ostatecznie pokonując Miasto Szkła Krosno 90:74. Kluczowa okazała się skuteczność liderów wałbrzyskiej ekipy oraz imponująca seria punktowa, która pozbawiła przyjezdnych szans na korzystny wynik.
Wyrównany początek i ofensywne problemy
Początek meczu upłynął pod znakiem obustronnej nieskuteczności i trudności w budowaniu płynnych akcji. Przez pierwsze dziesięć minut żadna z drużyn nie potrafiła wypracować znaczącej przewagi, a wynik oscylował wokół remisu (15:14). Po stronie Krosna o punkty dbali przede wszystkim Tre Jackson i Michał Jankowski, którzy nękali gospodarzy rzutami zza łuku.
W drugiej odsłonie to goście przejęli inicjatywę. Dzięki serii 0:8 oraz celnym trafieniom Leemeta Bocklera, Miasto Szkła odskoczyło na sześć punktów, a po kontrataku wykończonym przez Jairusa Hamiltona przewaga wzrosła do 11 oczek. Wałbrzyszanie nie zamierzali jednak składać broni. Dzięki ofensywnej energii Avery’ego Andersona i punktom Lovella Cabbila, dystans zaczął błyskawicznie topnieć. Przed zejściem do szatni Tauras Jogela doprowadził do remisu, co zapowiadało walkę do ostatniej syreny.
Kluczowa czwarta kwarta
Tuż po zmianie stron zespół prowadzony przez trenera Marosa Kovacika ponownie ruszył do ataku, budując pięciopunktowe prowadzenie dzięki akcjom Jacksona i Ivicy Radicia. Gospodarze odpowiedzieli jednak twardą grą pod koszem – Barret Benson wyrównał stan meczu, a Lovell Cabbil wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Przed ostatnią częścią gry, po rzutach wolnych Marca Garcii, na tablicy widniał wynik 66:60 dla Górnika.
Decydujący cios padł w czwartej kwarcie. Choć Hubert Łałak zdołał jeszcze zbliżyć krośnian na dystans zaledwie jednego punktu, wałbrzyszanie odpowiedzieli w sposób bezwzględny. Duet Anderson-Taylor napędził serię 15:0, która całkowicie odebrała gościom wiarę w zwycięstwo. Po kolejnych trafieniach Cabbila przewaga urosła do 16 punktów, a podopieczni Andrzeja Adamka dowieźli bezpieczne prowadzenie do samego końca.
Liderzy na parkiecie
W zespole triumfatorów pierwsze skrzypce grał Lovell Cabbil, który otarł się o double-double, zapisując na swoim koncie 21 punktów i 9 asyst. Solidne wsparcie dali mu również Anderson oraz Benson. Po stronie gości dwoił się i troił Jairus Hamilton, autor 22 punktów i 8 zbiórek, jednak jego indywidualny wyczyn nie wystarczył, by zatrzymać rozpędzonego Górnika w końcówce spotkania.































