Podczas minionego okresu świątecznego funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej odnotowali szereg incydentów na przejściach w Korczowej, Przemyślu oraz Stuposianach. Mundurowi ujawnili przypadki posługiwania się fałszywymi dokumentami, takimi jak podrobione prawo jazdy czy nieautentyczny stempel kontroli granicznej, a także zatrzymali kierowcę poruszającego się bez wymaganych uprawnień. Wszystkie te zdarzenia pociągnęły za sobą konkretne konsekwencje prawne dla osób próbujących obejść obowiązujące przepisy.
Dokumenty pod lupą w Korczowej i Przemyślu
W sobotę, 6 kwietnia, na drogowym przejściu granicznym w Korczowej doszło do zatrzymania dokumentu należącego do obywatelki Ukrainy. Kobieta, usiłująca opuścić terytorium Polski samochodem osobowym, przedstawiła do kontroli ukraińskie prawo jazdy.
Doświadczeni funkcjonariusze szybko zorientowali się, że blankiet nie jest autentyczny. Choć fałszywy dokument został zabezpieczony jako dowód w sprawie, cudzoziemka mogła ruszyć w dalszą drogę, jednak pod warunkiem, że zajęła miejsce na fotelu pasażera.
Podobna sytuacja związana z fałszerstwem miała miejsce nieco wcześniej, bo 4 kwietnia, na kolejowym przejściu granicznym w Przemyślu. Podczas weryfikacji paszportu innej obywatelki Ukrainy mundurowi natrafili na podrobiony odcisk stempla polskiej kontroli granicznej.
Kobieta nie wypierała się winy i przyznała się do posłużenia się nieprawdziwym znakiem kontrolnym. Obecnie w obu tych sprawach trwają dalsze czynności wyjaśniające prowadzone przez strażników granicznych.
Nieodpowiedzialność za kierownicą w Stuposianach
Również 6 kwietnia na baczność musieli się mieć kierowcy kontrolowani przez patrol z placówki w Stuposianach. Strażnicy zatrzymali tam do kontroli samochód osobowy na polskich numerach rejestracyjnych, za którego sterami siedział 53-letni obywatel Polski.
Szybka weryfikacja w systemach wykazała, że mężczyzna w ogóle nie powinien znajdować się na miejscu kierowcy, ponieważ jego uprawnienia do prowadzenia pojazdów zostały wcześniej cofnięte. W tym przypadku interwencja zakończyła się odholowaniem auta na parking, a sprawą nierzetelnego kierowcy zajmie się teraz sąd, do którego trafi wniosek o ukaranie.































