REKLAMA
Strona główna / Aktualności / Krosno / Po co ten znak?

Po co ten znak?

Kolejna fikcja w oznakowaniu ulic Krosna? Przed rozpoczęciem robót na ul. Łukasiewicza poinformowano, że „mieszkańcy będą mieli zapewniony dojazd”. Później jednak ustawiono tam znak „zakaz ruchu”. Praktycznie nikt tego zakazu nie respektuje.

Prace miały być wykonywane krótkimi odcinkami, po 20-30 metrów. Tak też się dzieje. Tym samym, do posesji i parkingów wzdłuż ul. Łukasiewicza zapewniony miał być dojazd, czy to od strony „naleśnika” (ronda na skrzyżowaniu ulic Kletówki i Łukasiewicza) czy od ul. Czajkowskiego. Sam odcinek ul. Łukasiewicza objęty pracami przy kanalizacji i wodociągu oznakowano jako „ślepą uliczkę”. To by wystarczyło. Mimo to z niewiadomego powodu dodano jednak „zakaz ruchu”.

Ani mieszkańcy, ani pracownicy i klienci firm zlokalizowanych przy ul. Łukasiewicza nie przejmują się tym znakiem. Policja i Straż miejska nie reaguje, mimo, że zgodnie z umieszczonym oznakowaniem wypadałoby ukarać praktycznie wszystkich mandatami.

Nie wiadomo nawet czy wspomniany znak ustawiony jest zgodnie z tymczasowym planem organizacji ruchu.

Sytuacja jest absurdalna, bo na dobrą sprawę tego znaku nie powinno tam być, nikt też nie traktuje go poważnie. Tymczasem na skrzyżowaniu ulic Grodzkiej, Tkackiej i Piotra Skargi nadal Straż Miejska sporządza nagrania, które stają się podstawą do karania kierowców łamiących „nakaz skrętu w prawo” ustawiony od strony ul. Tkackiej.

Kierowców poucza się, że powinni patrzeć na znaki i stosować się do nich (całkiem słusznie), jednak absurdy w oznakowaniu doprowadzają do sytuacji, w których po naszym mieście poruszamy się „po krośnieńsku”. To znaczy, w bardzo specyficzny i umowny sposób interpretując oznakowanie. Ignorowany „zakaz ruchu” na ul. Łukasiewicza to jeden z przykładów.

PD Foto: Piotr Dymiński

3 komentarze

REKLAMA