REKLAMA
Strona główna / Aktualności / Krosno / Czy był wypadek? Zależy od uznania

Czy był wypadek? Zależy od uznania

zdj. ilustracyjne

zdj. ilustracyjne Fot. sxc.hu

Burzliwy przebieg miała dyskusja radnych rozpatrujących skargę na działalność dyrektora jednego z Miejskich Zespołów Szkół. Skarga została złożona ogólnie, na "działalność szkoły", ale rozpatrywana była jako skarga na dyrektora. Szkole zarzucono, że nie poinformowała rodziców o zdarzeniu jakie miało miejsce na zajęciach pozalekcyjnych, a w efekcie narażono zdrowie i życie dziecka. Radni mieli wiele wątpliwości.

Zdarzenie czy wypadek?Podczas zajęć pozalekcyjnych zderzyło się dwóch chłopców. Jeden z nich usiadł na ławce i już więcej nie brał udziału w treningu. Później poszedł do domu. Wkrótce przeszedł operację ratującą życie, okazało się, że miał uszkodzoną śledzionę.

Skargę na szkołę uznano za bezzasadną. Zwolennicy takiego rozwiązania problemu argumentowali, że skoro nauczyciel nie uznał zdarzenia za wypadek, to nie musiał informować rodziców. Ponadto podkreślono, że nauczyciele i uczniowie są ubezpieczeni.
Radni spodziewają się jednak, że sprawa trafi do Sądu.

Zarzut niedopełnienia obowiązków
W skardze zarzucono „niedopełnienie obowiązków przez szkołę” i dotyczyła ona zdarzenia z listopada 2013 roku, które miało miejsce w Miejskim Zespole Szkół nr 5.

Sprawą zajmowała się najpierw Komisja Rewizyjna, a następnie Rada Miasta. Zgodnie z załączoną z Urzędu Miasta opinią prawną rozpatrywano ją jako skargę na działalność dyrektora, ponieważ to dyrektor odpowiada za całość pracy szkoły.

W skardze zarzucono narażenie zdrowia i życia ucznia podczas zajęć pozalekcyjnych, w czasie gry w piłkę. Dwóch uczniów zderzyło się na boisku. Później okazało się, że jeden z nich ma uszkodzoną śledzionę i musiał przejść poważną operację. Matka w złożonej skardze stwierdziła, że dziecku nie udzielono niezwłocznie pomocy lekarskiej, nie dokonano rozpoznania skutków zaistniałego zdarzenia (nie dokonano badań), ani nie poinformowano rodziców o zdarzeniu, a tym samym uniemożliwiono szybka pomoc medyczną.

Komisja rewizyjna nie rozstrzygnęła
Stanowisko Komisji Rewizyjnej nie było jednoznaczne. Jedna osoba był za uznaniem skargi za zasadną, jedna za jej odrzuceniem, a troje radnych wstrzymało się od głosu. Sprawą zajmowała się Rada Miasta na styczniowej sesji.

  • Komisja Rewizyjna trzy razy się spotykała. temat był naprawdę trudny – mówił na początku dyskusji przewodniczący Stanisław Czaja (Klub Samorządowy). Mówił o wielu wątpliwościach w tej sprawie. Zaznaczył, że matka ucznia nie przyszła na Komisję Rewizyjną. Kilka razy podkreślał też, że należy zastosować tu podstawową zasadę cywilizowanych systemów prawnych: domniemanie niewinności. Apelowano też by nie oceniać zdarzenia że względu na skutek, jakim była operacja. Członek Komisji Rewizyjnej, Arkadiusz Opoń (Krośnieńskie Forum Samorządowe) pytał jednak – Czy państwo głosowaliby tak samo, gdyby ten chłopiec, tam na sali operacyjnej się nie wybudził, albo gdyby to było wasze dziecko?

Fot. Łukasz Jaracz

Burzliwa dyskusjaRadni w długiej dyskusji przedstawiali różne argumenty. Zwolennicy odrzucenia skargi podkreślali, że – Nie ma dowodów na to, że dyrektor zaniedbał jakąś procedurę – mówił Stanisław Czaja. Z drugiej strony przypominano, że dyrektor odpowiada za całą działalność szkoły, a do rozpatrzenia są trzy zarzuty. Radny Piotr Lenik (Krośnieńskie Forum Samorządowe) podkreślał. – Skarga jest krótka i precyzyjna. Są trzy zarzuty do szkoły, w której się zdarzyło to zdarzenie. Dla mnie to jest system zero-jedynkowy: „1. Nie udzielono pomocy lekarskiej synowi” Udzielono czy nie udzielono? „2 Nie poddano poszkodowanego badaniu lekarskiemu”, poddano czy nie poddano? „3. Nie powiadomiono o zdarzeniu rodziców, a tym samym uniemożliwiono szybkie udzielenie pomocy dziecku”. Tak czy nie? Kropka. Dziękuję. – mówił radny Lenik.

– Taka sytuacja miała miejsce, ale to była sytuacja dynamiczna – usprawiedliwiał Stanisław Czaja. Dodał też, że nie ma dowodów, które pozwalałyby uznać skargę za zasadną.
Radny Ireneusz Kwieciński (Krośnieńskie Forum Samorządowe) zapytał: – Czy nie jest dowodem, że na skutek wypadku chłopak został operowany? Przeprowadzono operację, która prawdopodobnie uratowała mu życie, czy to nie jest dowód? Stanisław Czaja stwierdził, że to nie jest dowód – Czy zderzenie dwóch uczniów na boisku szkolnym było przyczyną, może powiedzieć biegły. Dziś nikt nie odważy się powiedzieć co było przyczyną.

Radny Paweł Krzanowski (Klub PiS) przytoczył przykład własnej córki. Mówił, że gdy uległa wypadkowi w szkole, to został natychmiast powiadomiony jako rodzić, chociaż dziecko twierdziło, że nic mu nie jest i może pozostać w szkole.

W wyjaśnieniach przedstawionych Komisji poinformowano, że nauczyciel nie zdawał sobie sprawy, że sytuacja jest poważna. Nie było obrażeń zewnętrznych, a uczeń nie zgłaszał, ze czuje się gorzej. Radny Bogdan Józefowicz (Klub PiS), pedagog i były prezes Osiedlowego Klubu Sportowego, zadał w związku z tym pytanie: – Na tych zajęciach odbywał się trening piłki nożnej. Czy gra w piłkę polega na tym, że siedzi się na ławeczce, czy biega się po parkiecie? Skoro uczeń siedział, to znaczy, że coś powinno nauczycielowi dać do myślenia, przynajmniej informacja o tym powinna do rodziców dotrzeć – mówił radny Józefowicz.

  • Gra w piłkę jest dynamiczna, sytuacja zmienia się z minuty na minutę – odpowiadał przewodniczący Komisji Rewizyjnej, Stanisław CzajaNauczyciel zszedł do szatni, szukał ucznia, pytał innych i otrzymał odpowiedź, ze poszedł do domu. Czyli nauczyciel nie miał takiej świadomości, że zderzenie na boisku było przyczyną wypadku – stwierdził radny Czaja. Odpowiedział mu radny Józefowicz – Czyli nauczyciel był zaniepokojony sytuacją, skoro szukał ucznia w szatni. Skoro coś wzbudziło niepokój, to przynajmniej powinien być wykonany telefon do rodziców. Na to samo uwagę zwracał radny Paweł KrzanowskiNauczyciel szukał tego młodego człowieka w szatni, co go ruszyło? Reakcja powinna być jedna i natychmiastowa: telefon do rodziców!

Przewodniczący Rady, Stanisław Słyś apelował, żeby zająć się tym, czego jego zdaniem dotyczy sprawa, czyli skargą na dyrektora, a nie na nauczyciela – Czytajcie na kogo mamy skargę – pouczał S. Słyś. Wywołało to poruszenie wśród radnych zwracających uwagę na opinię prawną, zgodnie z którą dyrektor odpowiada za działalność szkoły, a skarga była na szkołę. – No dobrze, ale fakt, że nauczyciel interesował się losem dziecka po zdarzeniu to chyba świadczy na jego korzyść – mówił Stanisław Słyś.

Radny Robert Hanusek (Klub Samorządowy) stwierdził, że nie ma pewności, czy wizyta w szpitalu była na pewno skutkiem zdarzenia na zajęciach. Zapowiedział, że będzie głosował za odrzuceniem skargi, chociaż na Komisji Rewizyjnej wstrzymał się od głosu.

Byli dyrektorzy bronią dyrektora
Zdecydowanie za odrzuceniem skargi od początku wypowiadała się radna Anna Bazan (Klub Samorządowy), emerytowana nauczycielka i były dyrektor szkoły  – To były zajęcia pozalekcyjne. W tym czasie dyrektora już w szkole nie było. Na decyzje jakie podejmował nauczyciel nie miał wpływu dyrektor. Każdy uczeń, każdy nauczyciel jest ubezpieczony, aby w razie wypadku rodzice mogli dochodzić roszczeń – podkreślała Anna Bazan. Dodała też, że nie można powiedzieć, czy operacja w szpitalu była skutkiem tego zdarzenia na boisku – Na to nie odpowiedział nawet lekarz dyrektorowi, bo dyrektor nie jest osobą bliską – stwierdziła Anna Bazan, dodała też, że dyrektor przecież nie będzie chodził na każde zajęcia.

W obronie dyrektora stanął także były dyrektor szkoły, Kaźmierz Mazur (Klub PiS). Podkreślał, że sam uczeń też nie zdawał sobie sprawy co się wydarzyło. – Nauczyciel nie rozpoznał właściwie zdarzenia, ale zastanawiam się, czy miał ku temu podstawy – mówił Kazimierz Mazur. Dodał też – Czy za to niewłaściwe rozpoznanie dyrektor ma ponosić odpowiedzialność?

Radny Mazur stwierdził, że ta sytuacja powinna zostać nagłośniona w placówkach oświatowych, szczególnie wśród nauczycieli WF, żeby podnieść ich wrażliwość na to co może się wydarzyć.

Radny Wojciech Kolanko (Klub PiS) skomentował, że radni-pedagodzy kierują się chyba solidarnością zawodową. Stwierdził też: – Mamy odpowiedzieć na pytania, które przypomniał tu radny Lenik. Sprawa jest jednoznaczna i prosta. Nie udzielono poszkodowanemu pomocy przewidzianej ustawą – radny Kolanko dodał, że za pracę szkoły odpowiada dyrektor – To wynika z ustawy, a nie z naszego humoru – podkreślał.

Nie było wypadku, bo tak nie zostało zakwalifikowane zdarzenie
Zwolennikiem odrzucenia skargi był też wiceprzewodniczący Rady, Zbigniew Kubit (Klub Samorządowy) – To jest jasne i logiczne, prawo w tym przypadku nie zostało naruszone, z bardzo prostego powodu: nie zostało to zdarzenia związane że zderzeniem się chłopców zakwalifikowane jako wypadek. A tylko takie zakwalifikowanie nakazuje podjęcie ustalonych pięciu czynności – podkreślał Zbigniew Kubit. – A gdyby że złamaniem otwartym nie zakwalifikował jako wypadek, to też by nie musiał nic zrobić? – pytał Piotr Lenik.

Nie, nie przesadzajmy – odpowiadali radni Klubu Samorządowego. Na sali robiło się coraz większe zamieszanie. Zdzisław Dudycz (Klub Samorządowy) przytoczył inny przykład z życia, że nawet lekarz nie stwierdził u poszkodowanego uszkodzenia śledziony – Ten nauczyciel zrobił co mógł. Zainteresował się uczniem, poszedł do szatni. Nic nie świadczyło, że taka rzecz nastąpi – mówił radny Dudycz. Pytał też skąd pani dyrektor miała o tym wiedzieć?

Radny Paweł Krzanowski podkreślał, że patrzy z punktu widzenia rodzica, a rodzice nie zostali powiadomieni.

Głosowanie
Dyskusję zamknięto na wniosek przewodniczącego Stanisława Słysia w głosowaniu (za: 12, przeciw: 2, wstrzymało się: 7).

W głosowaniu za odrzuceniem skargi opowiedziało się 8 radnych (Klub Samorządowy) przeciw: 6 (PiS, Krośnieńskie Forum Samorządowe), wstrzymało się: 4 (Klub Samorządowy, KFS, PiS), troje radnych nie głosowało. Skargę uznano za bezzasadną.

„Spychologia stosowana”?
Skarga skierowana była do Urzędu Miasta na działalność szkoły. Biuro Prawne uznało, że powinna ją rozstrzygnąć Rada Miasta, jako skargę na dyrektora, bo dyrektor odpowiada za całą pracę szkoły. Radni głosujący za odrzuceniem skargi jako bezzasadnej argumentowali, że to powinien rozstrzygać Prezydent, jako „organ prowadzący”. Podkreślali też, że dyrektor nie może odpowiadać za każdego nauczyciela.

Zatem kto za co odpowiada i do kogo się kierować, gdyby podobne nieszczęśliwe zdarzenia miały miejsce w przyszłości?

pd

27 komentarzy

  • Frozen dokładnie opisał sytuacje a niektórzy tutaj bez kompletnej wiedzy wypowiadają się na ten temat nie widząc całej sytuacji i opierając się tylko na opiniach innych.

  • Tak czytam ta dyskusje i myśle ,ze każdy ma prawo wypowiadać się na dowolny temat.Prawdziwy problem w służbie zdrowia polega na faktycznym określeniu i rozdzieleniu zadań,miedzy lekarzem rodzinnym,pogotowiem ratunkowym , a całodobowa opieka w soboty,niedziele i świętą.Przerzucanie pacjenta pomiędzy pogotowiem ratunkowym a „świąteczna opieka” w zakresie kto powinien udzielić pomocy, jest zawsze narażeniem życia i zdrowia pacjenta i tym właśnie problemem powinna zając się rada miasta.Przypadek ucznia z gimnazjum trudno potraktować jako wypadek , nie mniej jednak mimo ,iż uczeń nie zgłaszał problemów ze zdrowiem,nauczyciel powinien poinformować rodziców.

  • Pozwolę sobie skrytykować tytuł artykułu. Nie ma kwestii czy był wypadek czy go nie było. I nie zależy to od niczyjego uznania bo wypadku żadnego nie było. Kwestią jest jedynie czy ktoś ponosi winę za to, że chłopak miał takie problemy. Według mnie nie ma tu żadnej winy, klasyczny nieszczęśliwy zbieg okoliczności. A pisanie czy mówienie że trzeba było wezwać karetkę to jakby się ktoś urwał z choinki albo księżyca. Może jeszcze jak ktoś się potknie albo wiatr go muśnie to trzeba będzie wzywać karetkę na oględziny ?

  • Wielbiciel niedouczonych bazyliszków

    Bazyliszek – takiego absurdu jak twoja opinia dawno tutaj nie było. To według ciebie w kwestii oświaty mogą się wypowiadać tylko nauczyciele, a najlepiej co najmniej byli dyrektorzy szkół? W takim razie np. pan Słyś powinien się wypowiadać wyłącznie w kwestii telefonii komórkowej. Czy tak? A po drugie, co to w ogóle jest „całodobowa opieka medyczna”? Pomyliło się chyba z „opieką nocno-świąteczną”, czyli dyżurującą w nocy i dniach wolnych od pracy jedyną na danym terenie przychodnią, która na tym obszarze zlokalizowana jest w szpitalu. Warto byś wiedział: szpitale po pacjentów nie jeżdżą w takim trybie, za transport z miejsca zdarzenia do szpitala odpowiada pogotowie. A w przypadku tej jedynej pracującej w dniach wolnych od pracy i w godzinach nocnych przychodni szpitalnej jest dokładnie tak jak w przypadku wszystkich innych pracujących w normalne dni. Absurdem więc jest, jakbyś żądał, aby twój lekarz rodzinny z twojej przychodni przyjechał do ciebie natychmiast, zostawiając innych pacjentów czekających pod drzwiami gabinetu lekarskiego. Lekarz podstawowej opieki zdrowotnej jeździ do pacjentów, np. leżących, po telefonicznym zgłoszeniu, ale dopiero, gdy obsłuży już wszystkich na miejscu. Tak to jest, nawet jeżeli ci się wydaje, że należy ci się uprzywilejowane traktowanie i według swojego mniemania jesteś jedną z najważniejszych i najwybitniejszych osób na świecie.

  • Studiuję prawo na UJ na czwartym roku, jestem przewodniczącym Sekcji i członkiem zarządu najstarszego i największego koła naukowego w Polsce (tak a propos tego bycia samochwałą), pochodzę z nauczycielskiej rodziny, więc coś tam jednak wiem. Co masz mi merytorycznego do zarzucenia?

  • mash- samochwała w kącie stała i po du… się drapała. dowody a nie pochwały jak chce sie być wiarygodnym

  • dno – domyślam się, że zarówno na temat prawa jak i szkolnictwa wiem o wiele więcej, niż ty.

  • Witam. Czytając niektóre wypowiedzi postanowiłem wziąć głos w tej dyskusji. Dużo słyszałem na temat winy którą ludzie chcą zrzucać nie wiedząc co naprawdę stało się tego dnia. Zdarzenie to nie wyglądało na takie po którym od razu wymagana jest interwencja nauczyciela bądź dyrektora. Wyglądało to tak że dwóch chłopców zderzyło się, po czym wstali oboje i jeden z nich zszedł na ławkę (siadając koło nauczyciela W-F). Nauczyciel nie wzywał pogotowia, tylko zapytał się co i jak. Dalsza część tej historii była już w tym temacie gdzieś opisana, chodzi tu o to że nauczyciel poszedł do szatni z ciekawością o stan zdrowia (poszkodowanego) ale otrzymał informację że chłopak ten poszedł już do domu. Dyrektora oczywiście nie było wtedy w szkole ponieważ były to zajęcia dodatkowe. A więc wynika z tego że chłopak rzekomo poszkodowany nie skarżył się na stan zdrowia i bez problemów poszedł do domu. Dyrektor, nauczyciel ani uczeń, który zderzył się z „poszkodowanym” nie mogą być winni za tą sytuację ponieważ w sporcie dochodzi do takich sytuacji, w których ktoś jest poszkodowany. Oczywiście wszyscy uczniowie byli ubezpieczeni także chłopak powinien dostać odszkodowanie od ubezpieczyciela, a nie od szkoły czy drugiego ucznia. Dodatkowo muszę podkreślić dużymi literami: W ZAJĘCIACH „SKS” MOGĄ BRAĆ UDZIAŁ WSZYSTKIE KLASY! A więc uczniowie gimnazjum jak i szkoły podstawowej. Uważam że nie jest dobrym pomysłem wspólna gra osób z innych klas, ponieważ wiadome jest to że budowa ciała u starszych uczniów jest bardziej rozwinięta i przy zderzeniu z uczniem (mniejszym,chudszym) wiemy co się stanie.

  • na temat szkolnictwa i prawa no chyba że jesteś dyrektorem lub nauczycielem w co wątpię

  • ofiara bazanowej

    na temat wiedzy Bazanowej to bym mógł się kucić podpierając sie argumentami i dowodami na jej niekorzyść

  • nie udzielono pomocy lekarskiej synowi,tak czy nie,kropka dziekuje.,mowi radny lenik dyrektor szpitala.panie lenik ,panski cynizm jest wiekszy niz panska arogancja.bo przeciez to nie mozliwe ,zeby pan nie wiedzial,ze karetka nie przyjedzie na wezwanie,w ktorym bedzie jedynie informacja o zderzeniu sie dwoch chlopcow,z ktorych jeden chwile potem siedzi nalawce.slyszalam od znajomych ,ze w powazniejszej sprawie byl problem z przyjazdem karetki,lekarza z calodobowej opieki medycznej nad ktora ma pan nadzor.dla mnie rowniez skandaliczna jest wypowiedz radnego oponia,pelna demagogii i populizmu.bo nie ma zadnego usprawiedliwienia na przywolywanie w dyskusji argunentu ewentualnej smierci chlopca,chyba ,ze zacietrzewienie i glupota.panie kolanko sprawa nie jest tak oczywista,byc moze zna sie pan na stomatologii,a na pewno nie zna sie pan na sluzbie zdrowia i oswiacie.jedynie dyrektor mazur i pani bazanowa moga sie wypowiadac ,gdyz maja wiedze w tym temacie.a na koniec warto sie zastanowic nad opinia prawna,ktora spowodowala ,ze ten temat zostal poruszony na radzie miasta.bazyliszek

  • Jeśli nie potrafisz zrozumieć prostego, krótkiego tekstu, to moje kolejne tłumaczenia nie pomogą, sorry Winnetou.

  • Mash: czyli jak to według ciebie jest właściwie, bo się nieco pogubiłeś. Rada miasta jest do tego rodzaju sprawy uprawniona, ale jednocześnie nie powinna się tym zajmować… Czyli co? Jednocześnie rada powinna się zając sprawą, ale powinna ją zamieść pod dywan do rozstrzygnięcia sądu? Mówisz jak jakiś stary lokalny polityk, a nie inteligentny wszechstronny człowiek… Taka właśnie „spychologia” i „biurokracja” nie pozwalają rozstrzygnąć nawet najprostszej sprawy w polskich urzędach. Ktoś pisze skargę na jakieś zaniedbanie, z badań sprawy wynika, że faktycznie czegoś nie dopatrzono, że ktoś doznał z tego powodu uszczerbku, ale winnego – jak zwykle nie ma. A w zasadzie, jedynym odpowiedzialnym za zaistniałą sytuację jest pokrzywdzony i sam sobie jest winny, bo złożył skargę w złym miejscu lub do złej instytucji, bo zrobił to za wcześnie lub za późno, bo nie zrobił tego na właściwym formularzu, bo nie dołączył wszystkich siedemdziesięciu czterech załączników, itp. Tak mniej więcej postąpiono w tej sprawie (oczywiście skala problemu jest zawsze indywidualna). W kraju dojrzałej demokracji to obywatel ma uprzywilejowaną pozycję wyjściową w takich sprawach, bo płaci podatki i w ten sposób tworzy miejsca pracy w sektorze publicznym, a państwo go po prostu szanuje.
    Za mozolne postępowanie w tej sprawie (w zasadzie pozostawienie jej w tm samym miejscu co przed złożeniem skargi), w tym niefortunne skierowanie jej do komisji rewizyjnej, odpowiedzialność ponosi niedbały przewodniczący rady. Po co stracono tyle na to czasu, jak i tak została ona pozostawiona de facto w nicości? Naprawdę szkoda pieniędzy podatników na takie „mielenie słomy”. A obywatel pozostawiony samemu sobie…

  • pani Bazanowa jako dyrektor chyba pamięta ile razy pod szkołę zajezdzała karetka ,czyli umiała zadbać o potrzebujacych pomocy uczniów .A to że zero zainteresowania ze strony niektórych wuefistów co się dzieje z uczniem po kolizji na sali lub na boisku jest prawda.Uważają się za poprostu nie wiem kogo..To co piszę wynika z mojej obserwacji i pracy w szkole.Czasem na zimne trzeba dmuchać ,bo wśród 10 symulantów trafii się cięzko poszkodowany i zostanie zignorowany przez sprawujacego opiekę.

  • Zola – w żaden sposób sobie nie zaprzeczam. Stwierdziłem tylko, że sam tryb skargi jest dobry, Rada Miasta jest organem właściwym do jej rozpatrzenia, nie Prezydent jako organ wykonawczy (wynika to wprost z ustawy) tylko że w tym przypadku zastosowanie tego trybu jest bezsensowne.

    Rada Miasta nie ma kompetencji do przesądzania o czyjejś winie lub nie. Nie jest przecież sądem. Byłoby to żenująco-śmieszne załatwienie skargi poprzez stwierdzenie, że dyrektor jest „winny/niewinny”. Winny czego? Wina w nadzorze? Jaka miałaby być ewentualna sentencja takiego „rozstrzygnięcia”? Na jakiej podstawie? Bez wcześniejszego orzeczenia sądu?

  • Mash – zaprzeczasz sam sobie. Twój wcześniejszy cytat: „W jaki więc sposób Rada Miasta ma załatwić taką skargę? Mogłaby się jedynie zwrócić do Prezydenta o podjęcie odpowiednich kroków dyscyplinarnych wobec dyrektora – w tym momencie znowu wraca problem tego na jakiej podstawie miałaby to zrobić? Nie jest ona władna do rozstrzygania o odpowiedzialności dyrektora, z tego co widzę jesteśmy PRZED jakimkolwiek orzeczeniem sądu, więc byłoby to czyste widzimisię radnych”.
    Więc jesteś ZA a nawet PRZECIW?
    A co jeszcze sądzisz o rozdzieleniu orzeczenia winy od wymierzenia kary w tym przypadku?

  • To jest jakaś paranoja. Rada Miasta zajmuje się tym czy nauczyciel postąpił prawidłowo nie zawiadamiając rodziców o tym, że ich dziecko źle się poczuło wskutek nieumyślnego zderzenia z innym dzieciakiem. Oczywiście jak dziecko się źle poczuło a było to następstwem uderzenia, zderzenia czy upadku powinno się mu zapewnić pomoc medyczną i powiadomić rodziców. Ale co ma do tego Rada Miasta ? Od oceny tego typu spraw są kompetentne służby, instytucje i organy. Ktoś kto zdecydował, że to radni mają się tym zajmować jest niesamowitym jajcarzem. Chyba napiszę skargę do Rady na prezesa mpgk że woda jest zbyt mokra. No chyba będą musieli rozpatrzyć.

  • Skarga jest śmieszna. Objawy pęknięcia śledziony zwykle pojawiają się znacznie później po uszkodzeniu. Na wf zdarza się kilka zderzeń w ciągu dnia, chłopaki wstają i ćwiczą dalej. Gdyby po każdym takim zdarzeniu wzywano karetkę to mogłyby na stałe pozostać one pod szkołami.

  • Nie masz racji. Chodzi o inną skargę – w trybie art. 227 kpa. Można ją złożyć również na działalność „kierowników gminnych jednostek organizacyjnych” (art. 229 kpa). Właściwym organem do jej rozpoznania jest Rada Gminy.

  • Skarga na działalność nauczyciela, szkoły, czy też dyrektora, który ją reprezentuje należy do kompetencji organu prowadzącego, czyli prezydenta (i jego służb). To, że trafiła ona pod rozstrzygnięcie komisji rewizyjnej i w konsekwencji – rady miasta, jest wynikiem ewidentnej niedbałości przewodniczącego rady miasta (ewentualnie braku jego wiedzy merytorycznej – co również nie świadczy o nim dobrze). Powinien to odesłać do rozstrzygnięcia prezydentowi, a nie podrzucać komisji rewizyjnej, która ma jedynie rozstrzygać skargi w obszarze władzy wykonawczej. Poza tym radni w postawionej sytuacji mogli jedynie decydować o winie, a nie o karze, bo to nie ich kompetencje… To istotna różnica. Bowiem, w przypadku uznania winy nauczyciela, nie musi to oznaczać zwolnienia jego z pracy, nagana, czy choćby brak premii dla dyrektora. Bowiem okoliczności itd… To faktycznie trudna i mało przyjemna sprawa. Natomiast jeden ewidentny wniosek jest taki: Pan Słyś niech lepiej nauczy się czytać korespondencję ze zrozumieniem… Co znaczy niekompetencja i ile w konsekwencji nieodpowiednich decyzji złego może spowodować…

  • Temat jest niezwykle trudny – zarówno z ludzkiego, jak i prawnego punktu widzenia. Odpowiadając na pytanie redaktora:

    „Zatem kto za co odpowiada i do kogo się kierować, gdyby podobne nieszczęśliwe zdarzenia miały miejsce w przyszłości?”

    Kierować się do sądu. Jest przecież odpowiedzialność z kodeksu pracy, zwykła odpowiedzialność cywilna (odszkodowawcza), wreszcie odpowiedzialność karna konkretnej osoby. Wszystkim tym może zająć się sąd, zarówno jeśli chodzi o nauczyciela, jak i zakładu pracy (w tym przypadku szkoły). Na jakiej podstawie radni mają decydować – no właśnie, o czym? O odpowiedzialności kierownika gminnej jednostki organizacyjnej na podstawie kpa? Radni zapomnieli lub nie wiedzą o tym, że rozstrzygając skargę muszą zawiadomić skarżącego o sposobie jej załatwienia. W jaki więc sposób Rada Miasta ma załatwić taką skargę? Mogłaby się jedynie zwrócić do Prezydenta o podjęcie odpowiednich kroków dyscyplinarnych wobec dyrektora – w tym momencie znowu wraca problem tego na jakiej podstawie miałaby to zrobić? Nie jest ona władna do rozstrzygania o odpowiedzialności dyrektora, z tego co widzę jesteśmy PRZED jakimkolwiek orzeczeniem sądu, więc byłoby to czyste widzimisię radnych.

    Podkreślam, chodzi o indywidualną, administracyjną odpowiedzialność DYREKTORA, (jak słusznie radcowie prawni wskazali w opinii). Niektórzy radni o tym zapomnieli i lecieli czystym populizmem. Arku, argument z tego, że „co by było gdyby dziecko zmarło albo gdyby to było wasze dziecko”, jest zwykłą demagogią i wstyd się takimi hasłami posługiwać. To kim są rodzice dziecka jest bez znaczenia i tego nie trzeba tłumaczyć. Ewentualna śmierć dziecka miałaby znaczenie z punktu widzenia kwalifikacji karnej zdarzenia, jednak nie wpłynęłaby ona na ocenę zaniechania szkoły (za którą odpowiada dyrektor) z punktu widzenia przepisów kpa. Dziwi mnie też radny Lenik, który mówi, że sytuacja jest zero-jedynkowa. Jako dyrektor szpitala powinien być wyczulony na to, że takich w 100% oczywistych spraw właściwie nie ma.

  • mam dziwne wrażenie, że o winie nauczyciela czy dyrektora powinien decydować sąd, a nie Radni Miasta

REKLAMA