Zatrucia "dopalaczami" to poważny problem. Na sesji Rady Miasta Krosna z udziałem dyrekcji szpitala podjęto temat "oddziału detoksu".
Dyrekcja krośnieńskiego szpitala odpowiadała na pytania radnych podczas lutowej sesji Rady Miasta. Zobacz: Dyrekcja szpitala na sesji Rady Miasta
Pytanie o możliwość utworzenia „oddziału detoksu” zadał radny Marcin Niepokój (Samorządne Krosno). Argumentował, że podczas dyskusji nad programem przeciwdziałania narkomanii komisja mówiła o potrzebie utworzenia takiego oddziału.
– Czy taki oddział mógłby powstać, żeby nie wysyłać osób od nas gdzieś dalej? – pytał radny Niepokój.
– Przedtem mieliśmy problem z alkoholami, później z narkotykami, a teraz doszły „dopalacze” i rzeczywiście jest to bardzo duży problem – odpowiadał Piotr Czerwiński, dyrektor krośnieńskiego szpitala.
Przyznał, że problem istnieje, że osoby z zatruciami alkoholowymi i „dopalaczami” kierowane są w miejsca poza Krosnem. Jest to jedno z wyzwań i problemów do rozwiązania.
Zatrucia „dopalaczami” są szczególnie groźne, ponieważ wprowadzane są do obrotu coraz to nowsze substancje o składzie, którego wpływ na człowieka nie jest znany. Co gorsza – nie zawsze wiadomo jakie substancje wzięła lub pomieszała zatruta osoba.
Piotr Czerwiński dodał, że problemem jest nie tylko brak „detoksu”. Jego zdaniem brakuje również miejsca, w którym właściwą pomoc (w tym psychologiczną) może otrzymać osoba, przy której np. Policja znajdzie narkotyki.
– Brakuje postępowania od chwili zatrzymania nieletniego, czy nawet dorosłego człowieka, z narkotykami – zaznaczył dyrektor Czerwiński. Dodał, że prowadzone są rozmowy z samorządami, które powinny znaleźć wspólne rozwiązanie.
pd































