Temat sytuacji w Szpitalu Wojewódzkim imienia Jana Pawła II w Krośnie zwrócił uwagę radnych podczas ostatniej sesji (27 stycznia 2012). Stało się tak, pomimo że szpital podlega władzom wojewódzkim, Marszałkowi Województwa, a nie Miastu. Jeden z członków Rady Społecznej szpitala zasiada również w Radzie Miasta, okazało się niespodziewanie, że na sali obecny jest również członek komisji konkursowej, która ma wyłonić nowego dyrektora.


– Chciałbym oddać głos panu radnemu Józefowiczowi. W końcu wszyscy mówimy o trosce. „Ad vocem” może troszkę później, a niech pan radny opowie nam, co tam słychać w szpitalu – mówił przewodniczący Stanisław Słyś, ucinając dyskusję innych radnych na inne tematy. B. Józefowicz podziękował za możliwość zabrania głosu i przybliżył sytuację radnym.



– Padło tutaj, że nie ma dyrektora, to nie tak do końca, jest dyrektor, „pełniąca obowiązki dyrektora”, ktoś szpitalem przecież musi zarządzać – następnie W. Wojnar mówił o wyborze nowego dyrektora: – Do 10 lutego jest termin składania ofert przez potencjalnych kandydatów. Następnie zbierze się komisja konkursowa do wyłonienia nowego dyrektora. Natomiast, jaki by ten dyrektor nie był, to jeśli kontrakt jest taki jak nam przedstawiono, to cudów nie oczekujmy.

Kto ma długi? Szpital czy NFZ? Na koniec wypowiedział się o zadłużeniu szpitala – Powiem państwu taką ciekawostkę, poinformowano nas również, że zadłużenie wobec szpitala wynikające z tytułu niezapłaconych tzw. „nadwykonań” za 2009 i 2010 rok, to jest kwota 9 mln złotych. To znaczy, że szpital to wykonał, leczył, ale Fundusz za to nie zapłacił. Za 2011 rok (to informacja z grudnia) była to kwota 7 milionów złotych. To jest w sumie 16 milionów – mówił Wojciech Wojnar. – To jest w sumie tyle, żeby szpital mógł się zbilansować. Następnie poinformował, że NFZ proponował szpitalowi wypłatę zaledwie 2 mln z wspomnianej kwoty 9 mln złotych za 2009 i 2010 rok. Tymczasem szpital oczekiwał przynajmniej 40% tej zaległości. – Niestety Narodowy Fundusz Zdrowia jest monopolistą, nie można pójść do kogoś innego i poprosić o inne finansowanie – podsumował Wojciech Wojnar.
Piotr Dymiński Foto: Piotr Dymiński, archiwum




























