Pogoda
Uwaga na oblodzenia. Mogą wystąpić w południowej części Podkarpacia. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenie pierwszego stopnia.
REKLAMA
Przez cały październik i pierwsze dwie dekady listopada uniknęliśmy pierwszych jesiennych przymrozków, lecz te kiedyś nadejść muszą, i nadejdą w najbliższy weekend. Pogodę w kraju kształtuje głęboki niż znad Skandynawii, który w piątek wyjdzie na Morze Barentsa, a nasz kraj pozostawi w swojej tylnej części, gdzie z północnego zachodu napływać będzie powietrze pochodzenia arktycznego, lokalnie słabo i przelotnie popada krupa śnieżna. W chłodnej masie powietrza pozostaniemy do niedzielnego poranka. Koniec tygodnia przyniesie więc pierwsze przymrozki, największe w sobotni wieczór. Jako że rozbuduje się wyż, to ciśnienie będzie dość wysokie, jednak w drugiej połowie weekendu zacznie spadać, natomiast wzrastać ponownie zacznie zachmurzenie i prędkość południowego wiatru.
W związku ze wzrastającym gradientem ciśnienia na obszarze Europy Środkowej, spowodowanym wędrówką głębokiego niżu przez Skandynawię, w czwartek przewiduje się wystąpienie silnego i porywistego południowego wiatru.
Europa Wschodnia zajęta jest blokadą cyrkulacji zachodniej w postaci Wyżu Rosyjskiego, pochód mas powietrza o rodowodzie atlantyckim ma więc miejsce w zachodniej i środkowej części kontynentu. Fronty atmosferyczne Niżu Islandzkiego i jego ośrodków wtórnych potrafią jeszcze znad naszego kraju odsunąć się na Białoruś i Ukrainę, ale tam już rozmywają się. Podobna sytuacja będzie mieć miejsce w najbliższym czasie. Początek tygodnia ze sporym zachmurzeniem, przejaśnienia tylko krótkotrwałe, a w nocy z poniedziałku na wtorek słabe opady deszczu. Umiarkowanie ciepło, całodobowo kilka stopni Celsjusza.
Jeszcze przez około tydzień nie spodziewamy się istotnego spadku ciśnienia, ale zmiany sytuacji synoptycznej już owszem. W najbliższych dniach rozległy Niż Islandzki rozbuduje się nieco na wschód i zyska niewielki, lecz jednak zauważalny wpływ na pogodę w Polsce. Przede wszystkim wzrośnie prędkość wiatru w dolnej części atmosfery, co rozproszy chmury Stratus zasłaniające nam całe niebo - od samego początku tygodnia nie przecież mieliśmy ani sekundy usłonecznienia. O ile znaczne rozpogodzenia nie wystąpią, to możemy liczyć na to, że słońce - nieśmiało, ale jednak - w końcu pokaże się zza chmur. Przewidujemy również ocieplenie. W nadchodzący weekend temperatura maksymalna osiągnie 9°C.
Na samym początku tygodnia - w poniedziałek tuż po północy - pod wyżową inwersją osiadania utworzyła się rozległa chmura piętra niskiego Stratus z mgły uniesionej, która nie zamierza póki co dezintegrować się. Pozostajemy bowiem w zasięgu wyżu, ruch powietrza w warstwie przyziemnej jest zbyt słaby, aby poradzić sobie z tym ubocznym produktem kondensacji pary wodnej. Przed nami więc jeszcze kilka pochmurnych dni. W takich warunkach, przy wysokiej wilgotności powietrza, dobowa amplituda będzie nieznaczna. Minimalnie w ciągu dnia notować będziemy 4°C, a maksymalnie 6°C.
Choć na początku tygodnia pozostaniemy pod wpływem wyżu, to pogoda pogorszy się. Ma to związek z prognozowanym utworzeniem się chmur niskich Stratus tuż pod warstwą inwersyjną, charakterystyczną dla obszaru objętego cyrkulacją antycyklonalną. W listopadzie słońce jest już zbyt słabe, aby rozpraszać najgęstsze z mgieł oraz chmury powstałe z ich uniesienia, więc niebo zasłonięte będzie nimi przez cały dzień. Nadal bez przymrozków, ale w związku z brakiem nasłonecznienia temperatura maksymalna będzie niższa niż na przykład w niedzielę.
Wysokie ciśnienie sygnalizuje bliską obecność silnego wyżu i to właśnie pod jego wpływem znaleźliśmy się w połowie tygodnia. Niż z Arktyki z ośrodkami wtórnymi wędrującymi nad Morzem Barentsa kształtuje pogodę w krajach skandynawskich i częściowo w Rosji, płytka zatoka niżowa z nim związana oraz jej front ciepły sprowadzą do nas sporo chmur piętra niskiego w piątek. Wskazania barometrów pozostaną wysokie, a na weekend, gdy front odejdzie poza południowe granice naszego kraju i znów dostaniemy się pod wpływ wyżu, od razu wyjrzy słońce. Jak na listopad cały czas ciepło, a warto zwrócić uwagę, że wciąż nie mieliśmy pierwszych jesiennych przymrozków!
Do nocy ze środy na czwartek nasza część kraju pozostanie pod wpływem niżu i jego chłodnego frontu atmosferycznego. Ciśnienie już wzrasta, w połowie tygodnia notować będziemy wysokie jego wartości - po redukcji do poziomu morza przekraczające 1035 hPa. Póki co jednak wciąż jesienna szaruga, w trakcie opadów i nocami widzialność będzie kiepska. W czwartek w ciągu dnia wreszcie bez deszczu, za to z licznymi przejaśnieniami.
Po wyżowej i pogodnej niedzieli, z długim jak na listopadowe standardy usłonecznieniem, w poniedziałek aura niestety znów pogorszy się. Na zachodzie kraju już pada deszcz, do nas front ciepły dotrze nad ranem, kropić będzie też w ciągu dnia. Pogodę ukształtuje rozległy niż z ośrodkiem wtórnym wędrującym znad Atlantyku w kierunku Morza Barentsa. Po poniedziałkowym przejściu ciepłego frontu atmosferycznego we wtorek temperatury wysokie, w ciągu dnia notować będziemy kilkanaście stopni Celsjusza.
Znajdujemy się w cyrkulacji strefowej, a z zachodu na wschód przemykają fronty atmosferyczne. Dopiero w sobotę prąd strumieniowy zagnie się w kierunku Skandynawii, a naszą część kraju sięgnie wyż znad Rosji przynosząc poprawę pogody. Co ważne dla osób planujących odwiedzić groby bliskich, w najbliższych dniach nie są spodziewane przymrozki, tak więc możemy zostawić kwiaty na cmentarzach wcześniej, bez obaw o ich przemarznięcie przed dniem Wszystkich Świętych. Tylko sam początek weekendu zapowiada się deszczowy, w sobotę i niedzielę wyjrzy słońce. Pierwszy dzień listopada odznaczy się jednak wysokim stężeniem zanieczyszczeń w powietrzu, szczególnie wieczorem oraz w pierwszej części doby.
Mimo że ciśnienie powoli wzrasta, to pozostajemy w zasięgu oddziaływania rozległego niżu. Aktualnie znajdujemy się w jego pogodniejszym obszarze, front chłodny dotrze w czwartek wieczorem, przynosząc spadek temperatury i opady deszczu. Do tego czasu - w środę - słońca wciąż nie będzie brakować, choć nad ranem i rano możliwe mgły i chmury piętra niskiego Stratus. Będzie ciepło, wczesnym popołudniem do 17°C.
Choć sytuacja baryczna będzie podobna, to piątek nie zapowiada się już tak słonecznie, jak dzień go poprzedzający. Pozostajemy w ciepłym wycinku niżu, jednak od zachodu zbliża się chłodny front atmosferyczny, który przewędruje w sobotę w pierwszej połowie doby. Mimo to już przeddzień chmur zacznie przybywać. Po przejściu frontu z kolei na kilkanaście godzin napłynie powietrze chłodniejsze, ale tylko nieznacznie. W niedzielę nad ranem i rano bądźmy bardzo ostrożni na drogach ze względu na gęste mgły, które ograniczą widzialność do zaledwie kilkudziesięciu metrów. Z upływem dnia rozpogodzi się i wyjrzy słońce.
REKLAMA
REKLAMA
W PORTALU
TO I OWO
REKLAMA
REKLAMA